Kryteria

Kiedy myślimy o kryteriach jakimi kierujemy się w życiu, bardzo często popełniamy błąd polegający na przypisywaniu większej wartości rzeczom, które chcielibyśmy umieścić wyżej w hierarchii, ale tego na co dzień nie robimy.
Określając własne kryteria postępowania (inaczej hierarchię wartości decyzyjnych), mamy tendencję do idealizowania. Problem w tym, że by popracować nad sobą  i zmienić te kryteria, powinniśmy być ze sobą szczerzy i nazwać rzeczy po imieniu. Najłatwiej zrobić to z perspektywy analizując swoje przeszłe decyzje. Podaję przykład: Może ci się wydawać, że stawiasz swoje zdrowie na wyższej pozycji niż słodycze i odpoczynek, ale jeśli co rano wybierasz leniuchowanie zamiast porannej gimnastyki, a do tego regularnie objadasz się słodyczami, to jednak lepiej napisać prawdę i potem próbować to zmienić.

Reklamy

Przygotowanie do zmiany

Żeby zapoczątkować jakąkolwiek zmianę należy wiedzieć dokładnie co chcesz zmienić i jaki jest pożądany docelowy stan. W przeciwnym razie przeprowadzisz kolejną przypadkową zmianę, która może korzystna, a może być niekorzystna i będziesz się głowił jak ją potem cofnąć.
Zasadniczą trudnością w szukaniu obszaru do zmiany są naturalne mechanizmy broniące spójności osobowości. Generalnie ludzi nie interesuje co jest lepsze, właściwe, bardziej efektywne. Większość ludzi interesuje to co jest zastane i w przy czym czują się bezpiecznie. Każda nowość wprowadza zamieszanie i niepokój. Dlatego tak trudno było i jest przebić się do rangi ogólnie akceptowalnej prawdy nowym, rewolucyjnym ideom, ale jest to temat poboczny.
Wracając do definiowania pola zmiany, z jednej strony wydaje się to banalnie proste, wszak każdy powinien mniej więcej zdawać sobie sprawę gdzie są jego braki, czyż nie? Okazuje się jednak, że najczęściej to co naprawdę warto w sobie zmienić jest głęboko zakorzenione w definicji nas samych. Zmiana taka nie tylko będzie wymagała przedefiniowania siebie, ale będzie wymagała pokonania twardego oporu zastanych wierzeń i decyzji, które często identyfikujemy jako my sami. Wiele ludzi nie chce się pozbyć niszczących ich nawyków, twierdząc, ze bez nich nie byliby tymi samymi ludźmi (cóż, o to właśnie NAM chodzi, prawda?). Na przykład, rzucenie palenie wymaga jedynie nie odpalania już nigdy następnego papierosa. Nie to jest jednak problemem palaczy. Ich problemem jest co zrobić z częścią siebie, która jest tylko palaczem i niczym innym nie chce zostać. Nieraz przez lata uzasadnialiśmy sobie potrzebę i przyjemności wynikające z palenia. Tylko jeden z przykładów:
– palenie jest ryzykowne
– bez ryzyka nie ma zabawy
– jestem ryzykantem, korzystam z życia
– ludzie stroniący od ryzyka to ciepłe kluchy, życie ucieka im koło nosa.
Tak przeprowadzone uzasadnienie skutecznie blokuje drogę do rzucenia palenia. Bo jeśli rzucam palenie to czyż automatycznie nie staje się ciepłymi kluchami, którymi tak pogardzałem przez cały okres palenia? Jeśli nie stanę się ciepłymi kluchami, będę dalej palił, natomiast jeśli rzucę palenie, oznaczać to będzie, że stałem się ciepłymi kluchami. Ludzie wpadają w pułapki, które sami sobie zastawiają. Zamiast stać się ciepłymi kluchami, należałoby przedefiniować wierzenie, że ciepłe kluchy nie palą papierosów, a może nawet, że ryzykanci są bardziej wartościowi od ludzi stroniących od ryzyka, a może nawet, że bez ryzyka nie ma zabawy, a może nawet, że palenie jest ryzykowne, a najlepiej przedefiniować twierdzenie, że palenie to ryzyko dla zabawy. Widzimy na tym przykładzie, że im głębiej sięgniemy w tym ciągu własnych uzasadnień tym mniej szkód wyrządzimy sobie (ostatecznie najlepiej uznać, że palenie to żadne ryzyko, a zwykła głupota), ale będzie to proces tym trudniejszy im głębiej będziemy chcieli sięgnąć.
Prawdziwe trudności zaczynają się jednak w momencie gdy chcemy przedefiniować naprawdę poważne części siebie. Kto z nas łatwo przyzna, że misternie budowana przez całe życie konstrukcja wierzeń jest do zmiany? W zasadzie jest to pierwszy krok, konieczny, jeśli masz na myśli prawdziwą zmianę. Jeśli sądzisz, że akurat twoja konstrukcja nie jest do niczego, to znaczy, że jeszcze nie jesteś gotowy do zmiany.

Zbyt duża zmiana?

Czasami zmiana może WYDAWAĆ SIĘ trudna. Wtedy powiedz sobie: OK, duża zmiana to za dużo, ale może mógłbym wyobrazić sobie zmienionego w pożądany sposób ODROBINKĘ? A potem na takim się stać? A potem jeszcze raz, i jeszcze raz, i razy pięć?