The Fountainhead – w połowie.

Zaczynam odkrywać kolejne dno w The Fountainhead. Powieść ta opisuje fenomen integralnych osobowości, ich trudną egzystencję wśród ludzi o wielu twarzach i wypranych mózgach. Walka bez pięści i żalu, w której nikt nie oczekuje zwycięstwa, nie przyniesie nigdy takich uczuć jak  zawód czy  triumf. Jest trwaniem na przekór wszystkiemu. Trwaniem przy poszukiwaniu prawdy i doskonałości. Próby takich zrywów nie są przeznaczone dla zwykłych ludzi, nie są robione z myślą o nich, ani im na przekór. Dlatego zintegrowane osobowości nigdy nie złoszczą się na ten jeszcze jeden przejaw rzeczywistości – wszechobecną  ignorancję. Przyjmują ją taką jaka jest, jak wszystko inne.

Zmieniam się

Zauważyłem, że medytacja i GTD mają ze sobą wiele wspólnego. Esencją medytacji jest skupienie się i utrzymywanie koncentracji. GTD także polega na ciągłym utrzymywaniu się w, jak to określił Allen „Mind like water” (kompletnie nie wiedziałem o co mu chodzi czytając GTD, dopiero kilka tygodni po implementacji zaczynam rozumieć). Zarówno w medytacji jak i w GTD wykorzystujemy czas bardziej efektywnie, ale drobne potknięcie może prowadzić do osunięcia się z powrotem do stanu nieefektywnego wykorzystania tego zasobu. Jeśli pozwolimy na swobodną wędrówkę myśli podczas medytacji to tak jakbyśmy pozwolili sobie na „zajmowanie się niczym” w GTD.
Jednak podobieństwem, który najbardziej mnie uderzyło, jest sposób w jaki zmienia się człowiek REGULARNIE stosujący medytację i GTD. Wdrażam GTD w nadziei na poprawę jakości życia i odzyskanie kontroli nad swoim czasem. Medytuję ponieważ pragnę odzyskać kontrolę nad swoim ciałem i umysłem. Tymczasem okazuje się, że moje główne cele, stają się skutkami ubocznymi. Poprawa jakości życia i odzyskiwanie kontroli odbywa się dzięki zmianie jaka we mnie zachodzi. Bardzo dobrze opisał to Shawn Achor w swojej książce The Happiness Advantage, jako efekt tetris. Możliwa jest zmiana fizjonomii mózgu tylko poprzez ciągłe wystawianie się na dany bodziec.
Ciągłe robienie rzeczy, którym wcześniej nadałem sens w opracowywaniu mojego GTD, daje mi poczucie sensu, które towarzyszy mi im dłużej im dłużej trwam w koncentracji przy GTD lub medytacji. Z drugiej strony im dłużej tak postępuję, tym bardziej mój umysł i moje ciało przyzwyczajają się do tych uczuć i zaczynają pracować w zorganizowany sensowny sposób.  Jeśli nigdy tego nie doświadczyłeś, nie masz pojęcia o czym piszę (tak jak ja czytając pierwszy raz GTD), a jeśli stosujesz GTD to są to dla ciebie rzeczy oczywiste.