Czego ja chcę.

Potwierdza się kolejny raz o czym już nie raz myślałem. Praca na etacie odpowiada za 90% negatywnego zmęczenia. Ucząc swoje grupy teoretycznie powinienem się bardziej męczyć, ale nic z tych rzeczy. Kontakty z ludźmi wyglądają zupełnie inaczej. Relacje w pracy  wyglądają zupełnie inaczej od relacji z moimi klientami. To nie ilość upływającego czasu pracy jest wyznacznikiem zmęczenia (w przeciwnym razie bylibyśmy wieczorem wszyscy równo zmęczeni), ale sposób w jaki ten czas spędzam – to jasne. Także nie sam fakt, że „pracuję” jest męczący, ale jak traktuję tę pracę, jak się w niej czuję. Jeśli przez osiem godzin walczę ze stresem, z niejasnymi sytuacjami, z niespodziewanymi zwrotami niwelującymi w sekundzie długą pracę, to oczywiste jest, że po walce człowiek jest zmęczony. Wyczerpaniu ulegają rezerwy silnej woli, spada szybkość reakcji, wzrasta poziom stresu, organizm przełącza się na „awaryjny tryb”, w którym zasoby są wykorzystywane w rabunkowy sposób. Po zakończeniu walki ciało i umysł są znużone i wyczerpane, a jedna noc to za mało by odbudować się przed kolejną bitwą. Żadne pieniądze nie są warte pracy w takich warunkach, bo nie odkupimy za nie zdrowia. Z kolei w PE czas płynie zupełnie inaczej. Z każdą chwilą widać wyraźnie postęp, co dodaje skrzydeł. Utrzymuje się miła atmosfera, praca jest przerywana miłymi akcentami, co chwila znajdujemy coś, z czego można się cieszyć. Praca włożona w przygotowanie lekcji przynosi wspaniałe efekty. Ciało przełącza się w tryb kreatywnej euforii, która wyzwala endorfiny i dodaje skrzydeł, zasoby wykorzystywane są w efektywny sposób. Po takiej pracy czuję przyjemne uczucie zmęczenia i spełnienia, niczym po bieganiu. Perspektywa kolejnego dnia w takiej „pracy” to przyjemne uczucie oczekiwania i wyzwania. Odpoczynek po niej jest pełny i regenerujący.
W pierwszym przypadku nasuwa się pytanie: Ile pieniędzy musiałbym zarabiać by pracować w ten sposób i nie próbować niczego zmienić? Bardzo dużo. Na tyle dużo by móc odejść po kilku latach z zabezpieczoną przyszłością.
Drugi przypadek wymusza pytanie: Ile pieniędzy musiałbym zarabiać by móc oddać się tylko temu zajęciu, rozwijać się i cieszyć nim tak długo jak to możliwe? Niewiele. Tyle ile potrzeba by zapewnić byt i odłożyć sobie na emeryturę w długiej perspektywie.   Reszta to już nie jest kwestia Co? ale Jak?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s