Relacja z pierwszej linii frontu

Muszę się wytłumaczyć, ponieważ mam wyrzuty sumienia. Chwilowo wstrzymałem czytanie Altuchera, bo jego pisanie jest zbyt brzemienne dla mnie. Zawaliłem się bardzo ważnymi sprawami do przemyślenia, wg jego pomysłów i boję się, że jak zacznę czytać dalej to te ostatnie mi uciekną. Tak się dzieje cały czas. Na każdą przeczytaną książkę pojawia się pięć kolejnych do przeczytania. Uczę się ciągle czytać szybciej, kindle się przegrzewa, ale niektóre książki wymagają jeszcze przejrzenia i wynotowania najważniejszych spraw. Np. „Beliefs” R. Diltsa, miesiąc czeka na takie ostatnie opracowanie. Niektórych książek  nie da się czytać od deski do deski jednym ciągiem, bo co kilka akapitów trzeba zrobić przerwę na przemyślenie problemu / zrobienie małego ćwiczenia. Kiedy czytam np. Ayn Rand to po przeczytaniu trzech akapitów mam głowę tak pełną oryginalnych pomysłów i problemów, że muszę odłożyć książkę na chwilę by je „przyswoić”. Do tego dochodzą właśnie blogi Altuchera, McRaney’a i inne, których wpisy czekają często po kilka tygodni zanim uda mi się znaleźć chwilę na przeczytanie. Po przeczytaniu czasem powstaje więcej pytań niż odpowiedzi, które wymagają szukania i dalszego czytania. Po prostu nie wyobrażam sobie życia przed erą internetu, gdy po każdą przedawnioną wiedzę trzeba było biec do biblioteki, a dostęp do anglojęzycznych publikacji był tylko dla wybranych.

Reklamy

Wypuść trochę tego powietrza

Obejrzałem kilka odcinków serwisu pyta.pl i trafił do mnie ich przekaz (o ile mają jakiś, bo chyba po prostu robią sobie jaja). Chodzi o kontrast jaki widać między ich humorem a nadęciem ludzi na demonstracjach. Śmiertelna powaga, totaliny brak wyluzowania i dystansu charakteryzuje ludzi, którzy wychodzą na ulice manifestować cokolwiek. Czują, że są na misji zbawienia świata i nic ich nie powstrzyma. Potem doszedłem do wniosku, że to jest cecha charakterystyczna wszystkich ideologicznych kłótni. Nie mamy dystansu do siebie, gdy w grę wchodzą sprawy światopoglądów. Tymczasem większość tych sporów toczy się wokół spraw zupełnie nieistotnych. Przykładem jest krzyż na sali sejmowej lub to kto jest faszystą w dzień 11 listopada. To jest kompletna paranoja, w dodatku do niczego nie prowadzi. Ludzie walczący z policją chyba nie myślą, że z nią wygrają. Nawet jeśli wygrają to co dalej? Udowodnią, że są lepszymi patriotami? Nie twierdzę, że walka z policją czasami nie jest potrzebna, ale jeśli ktoś się decyduje na taką walkę powinien mieć jasno zdefiniowany cel, który pragnie w ten sposób osiągnąć, jakieś postulaty co najmniej. To że żyjemy w państwie coraz bardziej totalitarnym jest nam narzucone, ale my nie musimy dawać się kontrolować, prowokować i zachowywać jak totalitarne społeczeństwo. Prawdziwa walka rozgrywa się nie na ulicach, ale w umysłach ludzi, którym podaje się fałszywy obraz rzeczywistości, jeśli więc uważasz, że to ty masz rację, spróbuj do niej przekonać ludzi niezdecydowanych. Ciężko przekonać ludzi z twardego betonu z drugiej strony barykady, a już na pewno nie za pomocą petard i pałek. Jeśli cokolwiek jest w stanie przekonać ludzi to racjonalne argumenty i poczucie humoru i dystans do siebie.

Jak stworzyć swoją firmę marzeń.

Kluczem do dobrego biznesu, a już na pewno do stworzenia dobrego biznesu od podstaw, jest wartość jaką jesteś w stanie wykreować. Nie chodzi tu o wartość samą w sobie, ponieważ każdy jest w stanie kreować wartość, np możesz posprzątać plac sąsiada za 1 zł, co wykreuje wartość dla was obydwu, ale nie o to chodzi. Potrzebna jest wartość, która zadowoli twojego klienta na tyle, że będzie gotów zapłacić ci więcej niż wart jest dla Ciebie czas, który w to wkładasz. Taka wartość nie powstaje ot tak sobie. Bardzo często jest związana z ideami i przyjętymi standardami (chleb w kształcie ośmiornicy nie będzie się sprzedawał tak dobrze jak chleb w kształcie chleba, choćby miał taką samą lub trochę większą wagę, co naprowadza nas na wniosek, że sam kształt chleba prezentuje pewną wartość dla klientów. To samo można powiedzieć o wszelkich innych tradycyjnych formach prowadzenia działalności, których jeśli nie możesz zmienić na swoją korzyść to powinieneś się im podporządkować). Należy się więc skupić na wartości jaką dostarczymy klientowi. Jeśli uda się wytworzyć dostatecznie dużo, znalezienie sposobów jak część z tej wartości skierować do nas (wciąż pozostawiając klientowi tyle by z nami został). W ten sposób postąpiło Google, które świadczy usługi o wysokiej jakości za darmo. Na „głowie” google jest zarówno to jak wykreować wartość, jak również jak tą wartość przekierować do siebie (za pomocą reklam) nie odstraszając klientów. Myślę że tworząc biznes najważniejsze jest by zamiast zastanawiać się jak najszybciej zostać milionerem, stworzyć wartość dla innych ludzi. Osobną kwestią tutaj są potrzeby ludzkie, które są często niewyartykułowane (wiele produktów wydaje się dopiero „tworzyć” nowe potrzeby, ale tak naprawdę tylko odkrywają je). Potrzeb tych możemy szukać, starając się zgadywać czego chcą inni, lub po prostu postawić się w miejsce swoich klientów i spytać się czego oczekiwałbym sam po swoim produkcie, oczywiście w przypadku produktów innowacyjnych dużą rolę odgrywa intuicja i szczęście (odpowiednie miejsce i czas).
Osobną kwestią jest różnica między tworzeniem tej wartości samemu, a stworzeniem organizacji, która będzie temu celowi służyć. Szczególne w usługach widać wyraźnie, że wartość kreowana osobiście przez właściciela firmy jest o wiele wyższa niż ta kreowana przez pracowników. Dzieje się tak dlatego, że pracownicy traktowani są jak… pracownicy, a powinni być traktowani jak biznesmeni (każdy człowiek jest biznesmenem – jak powiedział Don Corleone). Z tego wniosek, że tworząc organizację, poza dwoma tradycyjnie pojmowanymi stronami transakcji, istnieją co najmniej dwa wymiary więcej: ty-pracownik, pracownik-klient, które powinny być wzięte pod uwagę z nie mniejszą starannością, do tej jaką przywiązuje się normalnie do tradycyjnego wymiaru firma-klient.
Pomysł na firmę to nic innego jak odpowiedź na pytanie co chcę w życiu robić. Reszta to rozwikłanie zagadek: Jak stworzyć możliwie największa wartość dla klientów oraz jak stworzyć efektywną organizację realizującą te pomysły. Pamiętając o tym, że zawsze paradygmat jakości musi górować nad paradygmatem kosztów, mamy spore szansę na powodzenie. Powodzenie finansowe także, ale przede wszystkim poczucie spełnienia i satysfakcji.