Relacja z pierwszej linii frontu

Muszę się wytłumaczyć, ponieważ mam wyrzuty sumienia. Chwilowo wstrzymałem czytanie Altuchera, bo jego pisanie jest zbyt brzemienne dla mnie. Zawaliłem się bardzo ważnymi sprawami do przemyślenia, wg jego pomysłów i boję się, że jak zacznę czytać dalej to te ostatnie mi uciekną. Tak się dzieje cały czas. Na każdą przeczytaną książkę pojawia się pięć kolejnych do przeczytania. Uczę się ciągle czytać szybciej, kindle się przegrzewa, ale niektóre książki wymagają jeszcze przejrzenia i wynotowania najważniejszych spraw. Np. „Beliefs” R. Diltsa, miesiąc czeka na takie ostatnie opracowanie. Niektórych książek  nie da się czytać od deski do deski jednym ciągiem, bo co kilka akapitów trzeba zrobić przerwę na przemyślenie problemu / zrobienie małego ćwiczenia. Kiedy czytam np. Ayn Rand to po przeczytaniu trzech akapitów mam głowę tak pełną oryginalnych pomysłów i problemów, że muszę odłożyć książkę na chwilę by je „przyswoić”. Do tego dochodzą właśnie blogi Altuchera, McRaney’a i inne, których wpisy czekają często po kilka tygodni zanim uda mi się znaleźć chwilę na przeczytanie. Po przeczytaniu czasem powstaje więcej pytań niż odpowiedzi, które wymagają szukania i dalszego czytania. Po prostu nie wyobrażam sobie życia przed erą internetu, gdy po każdą przedawnioną wiedzę trzeba było biec do biblioteki, a dostęp do anglojęzycznych publikacji był tylko dla wybranych.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s