Triggers

I came up with another clever idea. I called it „triggers”. It’s about things we have to do, but which are too trivial or appear too fast to even take note or make a task in todo. In addition todo doesn’t always help as some tasks have to be done outside the house, at specific time, sometimes with specific people, and sometimes in specific mood. How on earth we are supposed to manage them to appear particularly at time, on place and in mood they should? No note-system, alarm clocking or outside reminders are able to do it, and here my new idea comes in. I divided things which should trigger what we want to do into four categories: Time, place, people/things, events. I imagine it as array with two rows and two columns. The triggers are particular examples of time, place, people/things or events. For example, if I need to tell somebody about something, I put a note under the category of people/things – „Mr. X – tell Y”. On the top level of the category appears number 1, which is the number of things this category contains. The number is for double checking I won’t forget about anything. Then I make an anchor (NLP thing) for an event (down the road they’re all events, aren’t they?) of meeting Mr. X. The whole system is supposed to trigger the note when I meet Mr. X.

A lot of triggers can be in more than one category, which is even more common than one-category event. For example you have to tell Mr. X your Y thing, but only if you both are alone. Then we have to cross categories – people/things and events. I decided to place the numbers on top of each categories involved. It may seem complicated a bit on paper, but in my head it’s plain and clear (especially that crossed categories are difficult to explain in writing, but it’s a piece of cake when you have as three dimensional and unrestrained environment at disposal as your brain).
Important thing: I have to refresh information once in a while to keep all data in place. Secondly, It’s important to start small and build it up along the way to handle more and more data.

Dlaczego tak się złościsz?

Złość to bardzo ciekawe zjawisko. Złościmy się na wszystko, na ludzi (żywych i martwych), na rzeczy i zjawiska. Potrafimy się nawet złościć na nic (znowu nic dzisiaj nie zrobiłem) lub  na brak czegoś (ciągle brakuje mi czasu i pieniędzy). Gniewu i złości prawdopodobnie uczymy się w okresie dzieciństwa, kiedy dorośli reagują na pewne bodźce (interpretowane jako złość) zmieniając postępowanie wobec dziecka. Dziecko w ten sposób uczy się wpływać na zmianę postępowania wobec niego (okazuje złość gdy chce zmienić swój stan). Potem gdy mamy do dyspozycji bardziej skuteczne narzędzia zmiany naszego położenia (werbalne), wolimy ich używać. Jednak ciągle w sytuacjach w których nie wiemy jak wpłynąć na rzeczywistość, a ewidentnie nam ona nie pasuje, powraca do nas stare dobre uczucie złości. Niestety w większości przypadków w niczym złość nam nie pomaga, a często przynosi odwrotny skutek do zamierzonego. Badania wykazały, że warto okazywać złość w warunkach konfrontacji (pod warunkiem, że nie chodzi o konfrontację siłową), wtedy, nazywana oburzeniem, złość może pomóc nam osiągnąć cel. Jednak nie zawsze pomoże nam długofalowo podtrzymać kontakt z adwersarzem, więc jeśli jest to osoba od której w jakimś stopniu zależymy, to lepiej jednak szukać rozwiązań typu win-win.
Zupełnie inaczej sprawa się ma z sytuacjami gdy odczuwamy złość, ale niewiele jesteśmy w stanie zrobić by zmienić swoje położenie. Jeśli będziemy złościć się na pogodę, to z pewnością się nie poprawi, za to poczujemy się jeszcze gorzej. W takich przypadkach warto zdać sobie sprawę z tego, że zmiana sytuacji leży w naszym interesie, ale nie leży w naszej gestii, po czym poszukać alternatywnych rozwiązań łagodzących złą sytuację, lub – jeszcze lepiej – odwracających ją na naszą korzyść.
Istnieje także trzecia możliwość, w której okazywanie złości pogorszy nasze położenie. Często dzieje się tak w przypadku otwartych konfliktów, gdy obie strony okazując złość eskalują konflikt na zasadzie „nie ważne ile strat poniosę, byle mój przeciwnik poniósł ich więcej”. Okazuje się też, że okazywanie złości w celu permanentnej zmiany sposobu zachowania np. naszego partnera jest zupełnie bezcelowe. Taka zmiana może nastąpić tylko w wyniku zmian podłoża zachowania, którym zazwyczaj są wierzenia, kryteria lub hierarchia wartości. Nie sprawisz by partner zaczął po sobie zmywać złoszcząc się na niego – konieczna będzie głębsza zmiana, a tę o wiele łatwiej osiągnąć w warunkach polepszonej zdolności do uczenia się, czyli pozytywnych emocji.
Pozostaje więc „jedynie” nauczyć się znajdywać chwilę między bodźcem a złośliwą reakcją, w której będzie można dokonać oceny z którą z trzech wyżej wymienionych sytuacji mamy do czynienia i dostosować swoje zachowanie tak, by przyniosło najlepsze długofalowo rezultaty.