Decyzja o decyzji czyli czy zaglądać w króliczą norę.

Nie rozróżniam wierzeń dobrych i złych, tego typu szarlataństwo pozostawmy proboszczom.
System wierzeń rozpatrujemy pod kątem spójności. Za system spójny idealnie uznamy taki, w którym nie ma sprzeczności pomiędzy samymi wierzeniami oraz pomiędzy kryteriami. Innymi słowy za integralną osobowość to taka, która zawsze chce tego samego i jest świadoma czego chce. Robert Dilts oferuje szereg technik służących wykryciu niespójności i braku konsekwencji, ale wydaje mi się, że najważniejszym wyborem jaki jest do podjęcia zanim zaczniemy mieszać w swoim kompasie, jest to, czy w ogóle chcemy mieć integralny system wierzeń. Bardzo ładnie brzmi, ale nie jestem pewien czy każdy z nas polubiłby konsekwencje.
Wyobraźmy sobie to na podstawie dwóch bohaterów literackich. Pierwszy z nich jest osobowością integralną – Howard Roark, drugi człowiek to jego przeciwieństwo czyli Peter Keating. Jak już pisałem, nie mam zamiaru wdawać się w wartościujące sądy na temat „słuszności” sądów i wierzeń. Wybrałem te dwie postacie ponieważ są według mnie archetypami zarówno spójności jak i braku spójności w systemach wierzeń. Nie rozpatruję ich postaw w kontekście obiektywizmu Ayn Rand, ale w kontekście technik NLP Roberta Diltsa.
System wierzeń Keatinga jest pełen sprzeczności. Wydaje się, że pozwala mu to na daleko posuniętą elastyczność. Za każdym razem gdy stoi on przed ważnym wyborem, ma on do dyspozycji kilka wierzeń, które nawzajem się zwalczają. Gdy pozwala swojej żonie przespać się z milionerem w zamian za intratny kontrakt, lub pozwala umrzeć wspólnikowi swojego szefa ponieważ spodziewa się zająć jego miejsce, za każdym razem istnieje w nim wewnętrzna walka, conajmniej dwóch sprzecznych kryteriów lub wierzeń: Kariera czy uczciwość? Keating dzięki bałaganowi pod swoim sufitem nie potrafi podjąć rzeczywistego wyboru, sprzeciwić się biegowi zdarzeń i wywrzeć wpływ na rzeczywistość. Za każdym razem wybiera bierność, która przynosi mu korzyści finansowe, nie jest to jednak wybór świadomy. Peter Keating nie odciska piętna na rzeczywistości, za to rzeczywistość odciska piętno na nim. Musi on wykonać dużą pracę umysłową by przekonać się, że jego „wybory” były właściwe. Z kolei Roark sprawia wrażenie, jakby w ogóle nie musiał dokonywać żadnych wyborów. Wszystkie wybory podjął wcześniej, przyjmując swój system wierzeń. Wszystko co się dzieje od tamtej pory to konsekwencje tego kroku. Często wprawia tym w zakłopotanie swych najbliższych, którzy próbują mu wyperswadować jego sposób zachowania, uważając, że jego decyzje to głupi upór. Decyzje Roarka pozostawiają go nietkniętym, natomiast wywierają duże piętno na rzeczywistości, kreując ją i zmieniając. Oczywiście rzeczywistość nie zawsze zmienia się z powodupostępowania Roarka, ale to w żadnym stopniu nie wpływa na niego.
Wybór jaki stoi przed kimś rozpoczynającym na poważnie drogę do integralnego systemu wierzeń wygląda, moim zdaniem, bardzo podobnie. Nie uważam, żeby ktoś mógł osiągnąć stopień integralności Howarda Roarka, lub konformizmu Petera Keatinga. Ich postacie jednak mogą posłużyć za przykład tego czego możemy się spodziewać po swoich decyzjach.
Sama decyzja czy podjąć pracę nad swymi wierzeniami jest decyzją z gruntu tożsamościową i jako taka powinna być podjęta świadomie.