O moralności bólu i cierpienia

Przeczytałem „Why I’m not a christian” Bertnarnda Russela. Na jego czasy musiało to być mocne, dzisiaj nadal czuć siłę z tego tekstu. Jedno zdanie mi utkwiło w pamięci, uderzyło mnie i zdziwiło. Dowiedziałem się, że moja moralność nadal tkwi korzeniami w chrześcijańskim światopoglądzie. Chodzi o zdanie:
„And of course, as we know, it is in its major part an opponent still of progress and improvement in all the ways that diminish suffering in the world, because it has chosen to label as morality a certain narrow set of rules of conduct which have nothing to do with human happiness; and when you say that this or that ought to be done because it would make for human happiness, they think that has nothing to do with the matter at all. „What has human happiness to do with morals? The object of morals is not to make people happy.””
Gdy się przyglądam mojej moralności rzeczywiście nie ma zbyt wiele wspólnego ze szczęściem. Mój pogląd na system polityczno-gospodarczy tak, ale moja osobista moralność wciąż wydaje się tkwić w tym przeklętym kręgu winy i cierpienia jako cnót. Fałszywa moralność religijna to moralność narzucona nam przez innych ludzi, kłamiących, jakoby posiedli ją od wyższej istoty, z którą mieli bądź mają lepszy kontakt od nas. W ten sposób można przemycić każde kłamstwo i najbardziej bezsensowne nakazy. Prawdziwa moralność musi być logiczna i sprawdzalna. Jeśli pewnych jej niuansów nie sposób wyprowadzić logicznie, możemy próbować to robić na gruncie etyki i woli, ale nigdy na gruncie mamrotania zamroczonych mnichów.
Nasze cierpienie nie jest konieczne, potrzebne ani nam ani żadnym umierającym na krzyżu przybyszom z zaświatów. Nasze przeładowane sumienie i poczucie przytłaczającej winy za akty naturalne i ludzkie, a czasami moralne, nie służą żadnym bóstwom do odkupienia grzechów, natomiast świetnie się nadają do utrzymania ludzi w ryzach i sterowania nimi niczym marionetkami. Jeśli ktoś się obawia, że po zerwaniu kajdan sumienia i grzechu, ludzie zaczną zachowywać się jak dzikusy, to ja już obawiam się jego, ponieważ widocznie czuje tego dzikusa w sobie skoro podejrzewa go u innych. To by zresztą się zgadzało, ponieważ największe dzikusy to ci, którzy pragną rządzić, władać, kontrolować, i czerpać zyski i przyjemności z przymusowej pracy i narzuconych wierzeń innych ludzi.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s