Polub co robisz lub rób co lubisz.

Zawsze miałem talent do:
a) Wymyślania przyjemnych rzeczy podczas których robiłem coś pożytecznego
b) Wymyślania pożytecznych aspektów przyjemnych rzeczy, na które miałem ochotę
Kiedy próbuję się czegoś nauczyć nigdy próbuję tego robić z jednego źródła. Lubię poczytać, obejrzeć filmik, posłuchać czegoś na ten temat. Lubię sprawdzić kilka sposobów uczenia się. Dzięki temu nie tylko mam szerszy obraz, ale prędzej czy później natrafiam na coś co sprawia mi prawdziwą przyjemność.
Drugi sposób może zabrzmieć nieco cwaniacko. Skoro i tak robisz to na co masz ochotę to dorabianie do tego jakiś wyższych celów może wydawać się stawianiem wozu przed koniem. Na szczęście tak nie jest. Każda czynność dostarczająca nam przyjemności może nas uczyć czegoś pożytecznego. Kiedyś grałem namiętnie w grę Age of Empires. Strata czasu? Być może. Nauka strategicznego myślenia, działania pod presją czasu – na pewno.
Nie twierdzę, że wszystko co robisz jest świetne. Są zajęcia bardziej i mniej wartościowe, jednak to ty nadajesz znaczenie temu co robisz. Jeśli po skończonej aktywności spuścisz głowę i uznasz to za czas stracony to tak już zostanie.
Nie zawsze da się rzucić wszystko tu i teraz i zacząć robić to co się kocha, co się robi świetnie i mieć z tego super pieniądze. O wiele częściej masz już jakąś pracę która przynosi dochód i którego utrata byłaby ciosem dla budżetu. Nawet jeśli musisz się do tego codziennie zmuszać to podczas gdy na boku przygotowujesz się do zmiany tej sytuacji możesz „tracić czas” lub spróbować czegoś jednak się naczyć, zrobić jakąś pozytywną zmianę. Skoro i tak tu jesteś.
Właśnie dlatego dwie osoby przy tym samym zajęciu będą wykonywać je w zupełnie różny sposób i będą wyciągać z tego różną ilość punktów doświadczenia, zaangażowania i skupienia. Ponieważ skupienie to jest także coś co bierzesz z wykonywanej czynności, a nie tylko poświęcasz.
Bardzo podobnie jest z przypadkami i przygodami. Wszystko co się wydarza może być dopustem ohydnego losu, albo okazją do dodania do swojego bagażu cennych doświadczeń. Do której kieszeni to włożysz tam to zostanie. Często można to zauważyć gdy wybierasz się z kimś na wydarzenie które jest mu dobrze znane a dla ciebie jest to totalna nowość. On jest w siódmym niebie a ty czujesz się nieswojo. Okazuje się, że tylko twoja interpretacja zdarzeń jest inna. Częściowo dzięki temu że jesteś poza twoją strefą komfortu, ale dopiero po fakcie formułujesz sądy na ten temat.
Uświadamiam sobie właśnie po raz kolejny jak bardzo istotne są wierzenia. Za ich pomocą definiujesz świat i wszystko co się naokoło dzieje. Są to metasądy o wszystkim i wszystkich. Są niczym szkice map twojej rzeczywistości, które doświadczenie tylko cieniuje i koloruje.
Dzięki wierzeniom możemy nawet najbardziej traumatyczne wydarzenia zneutralizować, znaleźć w nich to lepsze znaczenie, posiąść unikatową i niezwykłą moc uśmiechnięcia się do samego siebie. W twoim prywatnym świecie nic nie jest w stanie cię złamać. Jeśli wierzysz w to, że potrafisz oszukać i przechytrzyć okoliczności, które inni uważają za negatywne – nic nie będzie w stanie cię złamać.
To co na pozór bez znaczenia i to czego się boisz. To co mogłoby ci zaszkodzić i to czego nie chcesz. Wszędzie możesz znaleźć małe krople i ziarenka, z których ty formujesz i budujesz siebie. Kształt tej budowli zależy tylko od ciebie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s