Gdzie mam dzisiaj ręcę włożyć?

Disclaimer: Używam dużo słowa „walka”, ale nie mam na myśli żadnego konfliktu. Raczej mam na myśli wszelkiego rodzaju próby przywrócenia równowagi.

Zatem wracamy do kwestii priorytetów. Nie ważne jak walczysz, ważne czy walczysz w miejscu w którym wygrana da ci najlepsze rezultaty. Innymi słowy czy wykorzystujesz pojedynczą, podwójną, poentą zasadę Pareto. Dlatego że walczymy na różnych poziomach, na różnych odcinkach, różnymi narzędziami, czasami nie rozumiemy walk innych ludzi, a nawet odmawiamy prawa do nazwania ich działania walką, ale tak naprawdę nie potrzebujemy zwycięstw. Potrzebujemy walki. Pytanie tylko gdzie walczyć skoro i tak walczyć będziesz? Niektórzy z nas walczą o rzeczy, o które inni nawet się nie martwią. Inni się martwią lub walczą o czymś innym, a walczą o coś innego – toczą bitwy nie w swoim interesie – bitwy innych ludzi.

Ludzie walczą różnie. Nie ważne czy jesteś typem krwiożerczego Wikinga czy cichego spiskowca. Twoje walki wyglądają inaczej, ale to nie jest zasadnicza różnica. Nie chodzi o to jak walczysz, ale o co walczysz, a raczej o co chcesz walczyć tu i teraz. Ja np patrząc na moją żonę, która nie może opędzić się od kontaktów powiązań i zbiera w naturalny i niewymuszony sposób ludzi swojej sceny, nie mogę oprzeć się wrażeniu że wygrywa ciągle walkę, której ja chyba nawet nie zacząłem. Nie wierzę że jestem gorszym wojownikiem (ależ skąd?). Po prostu jeszcze nie stanąłem na odpowiednim polu – wciąż go szukam (lub raczej – definiuję), co często sam określałem jako meta-przeszkodę (przeteoretyzowanie problemów).

Sprawa wygląda podobnie do kwestii „braku czasu”. Czas jest takim specyficznym dobrem, którego nigdy nie brakuje i nigdy nie ma za dużo. Zawsze i wszyscy mają go w sam raz, akurat tyle by przeżyć teraz.. Jeśli mówisz, że nie masz czasu, masz na myśli „Mam ważniejsze rzeczy do zrobienia”. Tutaj podobnie – nie ma bitew których nie możesz toczyć, są bitwy które omijasz.
Może należało zacząć od tego, że żadnej „bitwy” nie ma, dopóki jej nie wymyślisz. Wszelkie bitwy, problemy, marzenia, cele i tym podobne bzdury istnieją tylko w twojej głowie. Jeśli sobie to uświadomisz, poczujesz jakbyś tracił grunt pod nogami, ale nie ma się czym przejmować. To wszystko to wierzenia, które każdy z nas posiada. Ważne by być świadomym istnienia poszczególnych wierzeń i ich treści.

Gdzie zatem udać się by znaleźć się w kluczowym miejscu kluczowej bitwy, w której zwycięstwo spełni twoje prawdziwe potrzeby? Otóż i właśnie tym samym zdefiniowaliśmy to czego szukaliśmy. To jest właśnie najważniejsza twoja pierwsza bitwa.
Jej kluczowa rola polega na tym, że dzięki trafnej odpowiedzi na to pytanie, możesz cały swój potencjał skupić niczym laser przecinając liny utrzymujące Cię w miejscu.
Tylko dla przypomnienia. Jeśli twoją reakcją na to wszystko jest poczucie, że masz akurat ważniejsze sprawy na głowie to wróć do początku tego tekstu. Nie masz ważniejszych spraw na głowie. Zatem każda walka zaczyna się zanim wsiądziemy na konia, zanim założymy zbroję. Zaczyna się od maleńkiego, ale precyzyjnego ruchu, który nas niczym statek kosmiczny nastawi na prawidłową trajektorie długiej podróży, tak byśmy bezbłędnie trafili do celu. Mały błąd w tych pierwszych obliczeniach spowoduje konieczność późniejszej korekty kursu. Duży błąd może skierować nas w zupełnie innym kierunku.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s