Metapost

Jak do tej pory opisuję na tym blogu swoje teoretyczne rozważania oparte na tym co uda mi się przeczytać, usłyszeć w sieci na temat samorozwoju. Czuję jednak, że nadszedł czas na bardziej konkretne ruchy w rzeczywistym świecie.
Obecnie pracuję na etacie, z czego czerpię około 60% moich dochodów. 40% dostarcza mi moja własna firma, którą jest mała szkółka języka angielskiego dla dorosłych i w której obecnie uczę tylko ja. W normalnym roku szkolnym rozkład czasu jaki poświęcam tym dwóm aktywnościom jest podzielony 70% etat (8h dziennie), 30% uczenie (3-4h dziennie). Oprócz tego przychody osiąga także moja żona, na etacie nauczycielki oraz we własnej firmie. To wszystko zapewnia naszej czteroosobowej rodzinie stabilny przychód. Możemy od czasu do czasu pozwolić sobie na jakiś większy wydatek zachowując przyzwoity poziom życia (powiedzmy – spełniający nasze potrzeby). W ciągu ostatnich kilku lat poczyniłem także kilka prób rozwinięcia mojej działalności zarobkowej na różnych frontach. Próbowałem swoich sił w tłumaczeniu we współpracy z biurem tłumaczeń, sprzedawałem obuwie na Allegro i w sklepie internetowym, próbowałem rozwinąć swoją szkółkę zatrudniając lektorów. Obecnie po przebyciu kursu i zdobyciu licencji pracownika zabezpieczeń technicznych (obecnie wpisu na listę pracaowników zabezp. techn.), próbujemy ze wspólnikiem wejść na rynek zabezpieczeń (małe systemy alarmowe i monitoringu wizyjnego). Dosyć wiernie jednak określa te wszystkie zmagania słowo „próbuję”. Jeśli bowiem próbujesz to najprawdopodobniej ci się nie uda. Próbowanie zakłada bezpieczny margines pozwalający na wycofanie się w każdej chwili. Pozostawienie sobie tego marginesu często uniemożliwia podniesienie kotwicy i wypłynięcie na pełne wody i tym samym osiągnięcie sukcesu.

Wszystko było jednak „dobrze” dopóki czytałem Covey’a, Kiyosakiego, Bandlera, Achora oraz Tony’ego Robinsa. Wiedziałem że istnieje inny świat i inne sposoby na życie, ale nie ciągnęło mnie do nich specjalnie. Można powiedzieć, że powoli godziłem się z faktem, że moim głównym zmartwieniem jest dociągnięcie do emerytury zachowując status quo. Tak było aż do momentu natrafienia na blog Altuchera. Jego wpisy otwierały mi oczy na świat w zupełnie inny sposób. Dzisiaj z perspektywy czasu mogę powiedzieć co takiego pisanie Altuchera ma w sobie czego nie mają inni, choćby najlepsi i najbardziej inteligentni guru – szczerość. Nie chciałbym napisać, że wcześniej wymienieni prze zemnie autorzy oraz ci niewymienieni, których czytałem, nie są szczerzy. Jednak Altucher rezonuje z moim wewnętrzną potrzebą nawiązania osobistej więzi z autorem. Długo by pisać o tym. Na potrzeby tego wpisu wystarczy tyle, że po pewnym czasie czytania bloga, sięgnąłem po jego książkę Choose Yourself. Skończyłem ją rok temu i nadal dociera do mnie to co tam przeczytałem. Jak do tej pory najważniejsze co do mnie dotarło to fakt – że ja też mogę być wolny (lub umrzeć próbując). Altucher określa pracę na etacie jako współczesną formę zniewolenia i wieszczy rychłe zakończenie tej formy organizacji pracy. Co prawda moja praca ma niewiele wspólnego z typowymi amerykańskimi sześcianami (kojcami). Mam dużą swobodę w jej organizacji, przyjazną atmosferę i szefa od którego jeszcze mogę się trochę nauczyć. Nie chodzi mi też o zarobki, jakakolwiek byłaby ich wysokość w liczbach bezwzględnych to, jak pokazałem wyżej, mają one wydatny wpływ na mój budżet. Poczyniwszy te zastrzeżenia nadal jest to jednak praca na etacie i wszystkie inne zarzuty (przynajmniej te z którymi się zgadzam) czynione przez Altuchera pozostają prawdziwe.

Mam zamiar wdrożyć w życie to czego uczę się od najlepszych tego świata. Szczegóły podstaw teoretycznych możesz znaleźć w moich poprzednich postach. Będę nadal opisywał swoje komentarze na temat tego co uda mi się przeczytać oraz rozwijał swoje pomysły w postaci osobnych wpisów. Będę jednak od dzisiaj także nawiązywał do mojej osobistej sytuacji i raportował swoje postępy w rozwoju. Moim celem osobistym jest robienie przez maksymalną możliwą ilość godzin dziennie tego co sprawia mi satysfakcję. Celem finansowym jest zwiększenie dochodów mojej firmy, tak by przekroczyły 50% udział w strukturze moich osobistych dochodów. Jako chicken entrepreneur tymczasem pozostaję na etacie, tym samym będąc uczciwym człowiekiem, nie mogę pozwolić by ucierpiała na tym jakość tej pracy. Jeszcze dzisiaj nie napiszę w którą stronę dokładnie będę rozwijał swoją tchórzliwość ponieważ sam tego nie wiem. Być może zakończy się to rezygnacją z etatu i zostanie pełnowymiarowym przedsiębiorcą, być może pozostanę tchórzliwym. Tymczasem mogę podzielić się doświadczeniami mojego tchórzliwego prowadzenia biznesu, być może ktoś z tego skorzysta i być może zrobi pierwszy krok ku wolności. To byłby prawdziwy sukces.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s