The Flinch

 Kovercoming-fearsiążka Flinch jest o ukłuciu strachu, jaki towarzyszy nam bezpośrednio przed lub podczas pewnych zdarzeń. Zdarzeń na które nie byliśmy przygotowani lub które są dla nas nowe. Flinch jest naturalną ewolucyjną reakcją organizmu, dzięki której ludzie woleli trzymać się przetartych ścieżek i sprawdzonych rozwiązań, unikając niepotrzebnego ryzyka, a podejmując je tylko w przypadkach kiedy było to konieczne. Jednak w dzisiejszych czasach ryzyko już nie jest takie samo. Zagrożenie zgubieniem drogi i śmiercią to nie to samo co zagrożenie spowodowane zmianą pracy, rozpoczęciem nowej znajomości, podjęciem nowych wyzwań. Flinch w wielkim skrócie to coś przez co nie robisz rzeczy które chciałbyś zrobić. Za każdym razem gdy cofasz się przed zrobieniem kroku w kierunku nieznanej rzeczywistości, nawet jeśli rzeczywistość ta kusi cię i pociąga, nawet jeśli wiesz, że tak byłoby lepiej dla ciebie, nawet jeśli marzyłeś o tym przez całe życie, najczęściej dzieje się to za sprawą Flinch. Taka jest w skrócie charakterystyka tego zjawisko przedstawiona przez Juliena Smitha. Ja od siebie mógłbym dodać, że Flinch to reakcja na pewne kategorie bodźców, reakcja z naturalnie zaprogramowaną i behawioralnie wzmocnioną wiarą, że nie warto iść w nieznane dopóki nie jest to konieczne. Wiara ta jest coraz większą przeszkodą w coraz szybciej zmieniającym się świecie, gdzie nieznane staje się codziennością i koniecznością. Dlatego dobrze byłoby nauczyć się rozpoznawać ten proces i poszerzać przestrzeń pomiędzy bodźcem a reakcją wpychając tam się z naszymi świadomymi wyborami: czy powstrzymanie się teraz jest w moim interesie?

Flinch to naturalna reakcja, która występuje ponieważ tak zostaliśmy zaprogramowani. Skoro nie ma bodźców, które realnie zagrażają naszemu życiu to flinch jest uruchamiany przez inne bodźce. To właśnie dlatego proste i błahe problemy urastają do rangi przeszkód nie do przejścia. Przypomina mi się tutaj kawał o rabinie i kozie. Smith pisze w podobnych duchu, kiedy – jak pisze – zostaniesz rzucony w środek lasu w nocy, nie przejmujesz się niezapłaconymi rachunkami ani jutrzejszą rozmową z przełożonym. Wszystko to zaczyna wydawać się błahe i śmieszne w obliczu prawdziwych zagrożeń. Tak właśnie działa flinch i dzięki temu wiemy, że bodziec go uruchamiający nie jest obiektywny i nieruchomy. Bardziej wygląda to jak slot na flinch, który zwykliśmy mieć zapełniony i po prostu zapełniamy go tym co akurat mamy pod ręką. Pisałem o bardzo podobnym mechanizmie przy okazji omawiania marzeń i problemów. Flinch jest jednak nieco inny. W przeciwieństwie do marzeń i problemów, flinch nie jest czymś co zwykliśmy „mieć”. Jest to bardziej gwałtowny proces, szybkie wytrącenie z równowagi i automatyczna reakcja dążąca do jej przywrócenia.
Pisałem przed chwilą o robieniu tego co chcesz i wierzysz, że będzie dla ciebie dobre. Flinch właśnie przed tym cię hamuje. Zrobię małą dygresję. Kiedy z sukcesem rzuciłem palenie, ludzie, którym się to nie udało pytali mi się: jak to zrobiłeś? Zwykle odpowiadam: Nie chodzi o to co robię by nie palić, ale o to czego nie robię by palić. Nie kupuję papierosów, nie przyjmuję gdy mnie ktoś częstuje, nie biorę ich do ust. Reszta idzie jakoś sama. Wtedy palacze patrzą na mnie dziwnie i mówią: łatwo powiedzieć bo ci się udało. Jednak uważam, że taka jest właśnie prawda. Najprostszym sposobem by przestać coś robić jest nie robienie tego. Czy może być inaczej z tym co chcemy robić? Myślę że nie. Najprostszym sposobem na robienie czegoś co chcemy i wierzymy że będzie dla nas dobre jest zrobienie tego. Zamiast szukania sposobów „jak to zrobić”, które w większości są wymówkami by nie robić tego jeszcze dzisiaj. Zamiast zastanawiać się czy jestem już na to gotowy. Zamiast próbować.
Sama obawa przed flinch także bywa powodem wycofania. Strach powoduje, że nie otwieramy drzwi do nowych doświadczeń i rezygnujemy zanim w ogóle spróbujemy. Smith opisał bardzo fajne ćwiczenie, które oczywiście od razu wykonałem. By przekonać się co to jest flinch. Wyłącznie w celach poznawczych i treningowych idź do łazienki i puść lodowatą wodę pod prysznicem. Sprawdź ręką czy naprawdę jest bardzo zimna. Jak się domyślasz, będziesz tam za chwilę wchodził więc przyjrzyj się reakcji swojego organizmu, ponieważ o ile nie jesteś morsem ani zwolennikiem lodowatych pryszniców właśnie odczuwasz obawę i napięcie. Możesz się zaśmiać w celu rozładowania napięcia i wskakuj. Po pierwszych sekundach przykrego wrażenia ciało się przyzwyczaja i jakoś można to znieść. Smith zaleca powtarzanie tego ćwiczenia codziennie oraz ogólnie rzucenie wyzwania maksymalnej ilości twoich nawyków oraz przyglądanie się sobie. Muszę przyznać że lodowate prysznice stały się moim codziennym małym wyzwaniem, ale także codziennie przychodzi mi to coraz łatwiej. Lubię ten moment przed wejściem pod wodę, codziennie przychodzi mi do głowy, że może jednak dzisiaj sobie odpuszczę. Pomimo całej świadomości że robię to właśnie po to by pokonać tego typu obawy, bezczelnie pchają się do mojej głowy i próbują zmieniać powzięte plany.
Trening ten jest konieczny (niekoniecznie w tej formie) ponieważ tylko tak oswoisz się z uczuciem pokonywania flinch i w ten sposób będzie to o wiele łatwiejsze w sytuacjach gdzie naprawdę tego potrzebujesz (poza tym zimne prysznice są podobno zdrowe). Smith nie obiecuje, że flinch zniknie, jednak dobrze jest poznać towarzyszący mu strach, przekonać się, że jest bez znaczenia i można go zbagatelizować.
Podczas pracy nad opanowaniem flinch, możemy napotkać na bardzo silny opór naszego umysłu. Będzie się on przejawiał tym, że nagle zaczniemy czuć pragnienie skierowania naszych myśli gdzieś indziej. Nagle zaczną nam przychodzić do głowy inne bardzo ważne i pilne sprawy do przemyślenia zrobienia itp. Doświadczam tego za każdym razem kiedy pracuję nad swoimi wierzeniami. Zjawisko to opisał także Robert Dilts. Jest to niezawodny znak że dochodzimy do bardzo ważnych elementów spójności obrazu samych siebie, a więc trafiamy w samo sedno i oto przed nami szansa na prawdziwą zmianę fundamentów na których oparte są przesłanki naszego postępowania.Potrzebna jest wtedy koncentracja i podwojona czujność.
Kiedy już wiemy jak rozpoznać flinch i potrafimy go zidentyfikować w czasie rzeczywistym, z pomocą przychodzi nam kolejna technika, opisywana przez Juliena Smitha, a którą także już znam z lektur NLP. Polega ona na odwróceniu intuicyjnego następstwa zmiany. Ludzie często myślą, że najpierw trzeba przeprowadzić skomplikowane procesy pracy nad sobą, mieć wszystko przemyślane i dobrze wypracowane żeby nastąpiła konkretna zmiana w zachowaniu. Tymczasem okazuje się, że zmiana ta jest o wiele szybsza i skuteczniejsza jeżeli przeprowadzimy ją błyskawicznie i „na miejscu”. Działanie znienacka jest skutecznym podstępem podczas radzenia sobie z flinch. Kiedy zaczynasz kolejny raz zastanawiać się czy i jak zabrać głos w dyskusji, podejść do obcej osoby itd, po prostu jak najszybciej zrób to. Nie spotka cię za to żadna sankcja, a rozpoczniesz bardzo ważny i skuteczny trening opanowywania swojego flinch.
Zadaniem flinch jest utrzymanie status quo. To jest jego zasadnicza ewolucyjna rola. Jeśli status quo utrzymywał naszego przodka przy życiu zazwyczaj warto było się trzymać sprawdzonych rozwiązań, nawet za cenę utraty możliwości polepszenia warunków swego bytu po podjęciu pewnego ryzyka. Jednak w dzisiejszych czasach ryzyko związane z naruszeniem status quo jest bardzo niskie lub żadne, a często wręcz ujemne (ryzyko jego zachowania jest większe). Pamiętajmy, że mechanizm ten wykształcił się w kompletnie innych okolicznościach.
Inną techniką jaką proponuje Julien w szczególnie trudnych przypadkach jest po prostu świadome przeżycie flinch. W przypadkach kiedy flinch bierze górę i nie jesteś w stanie zmienić swojego zachowania na pożądane – po prostu obserwuj i staraj się zapamiętywać co się z tobą dzieje. Po fakcie natomiast pomyśl o tym ile cię to kosztowało i jak dużo straciłeś pozwalając by flinch przejął kontrolę. Asocjuj flinch z negatywnymi skutkami.
Skoro z flinchem nie warto walczyć to należy go wykorzystać. Za każdym razem gdy czuję nadchodzący flinch, powinienem uciec do przodu, czyli zrobić dokładnie to przed czym flinch mnie ostrzega. Żeby ułatwić sobie zadanie, można stosować tą samą technikę przy każdej, nawet najdrobniejszej nadarzającej się okazji. W ten sposób wykształcę w sobie nawyk szybkiego wychwycenia i zneutralizowania flinch, zanim jeszcze zacznie wchodzić mi w drogę.
Większość ludzi marzy i dąży do tego co można osiągnąć tylko i wyłącznie przezwyciężając flinch, ale bardzo niewielu z nich jest gotowa to zrobić. Może nawet tutaj tkwi przyczyna tak częstych porażek ludzi którzy z jakiegoś powodu nagle się wzbogacają i potem szybko te bogactwa tracą. Zdobycie pieniędzy bez przezwyciężenia flinch nie spowoduje zmiany wzorców zachowania. Ogólnie pieniądze są ubocznym efektem pokonania flinch, o wiele ważniejsze jest wyzwolenie się z kajdan nałożonych przez ewolucje. Zwycięstwo woli nad nawykiem i uwarunkowaniem.
Taki cytat:
„Jest wystarczająco dużo widzów, cheerleaderek, coachów i komentatorów. To czego brakuje to gracze.
Nie odkładaj tego i nie powracaj do swojego normalnego życia.
Walcz, nie wachaj się.
Już nigdy się nie lękaj.”
Julien zaczyna wstawiać takie typowo motywujące gadki. Jednak trzeba przyznać że robi to bardzo dobrze. Wiele poradników, książek tego typu, proponuje całe systemy, kompleksy nowych zachowań, które by wdrożyć w swoje życie wymagałyby jego totalnej zmiany. Mało kto jest gotowy na podjęcie takiego kompleksowego wyzwania. Tutaj Smith proponuje zajęcie się tylko jednym aspektem twojego zachowania i twierdzi, że dzięki temu zmieni się moje życie. Musze powiedzieć, że jak do tej pory jego prace domowe wpłynęły na mnie bardzo pozytywnie. Podoba mi się to że są stosunkowo łatwe i wykonywalne w krótkim okresie czasu.
Rozwój to seria skoków. Przed każdym z nich czujesz obawę i przed każdym z nich musisz się skoncentrować. Sam moment skoku jest odpuszczeniem kontroli i wejściem w całkowicie nowe sytuacje, wyżłobienie nowych kolein po których od tej pory będą biegły twoje myśli. Silą rzeczy nie jesteś w stanie kontrolować biegu zdarzeń. Dopiero po jakimś czasie odnajdujesz się w sytuacji i jesteś gotów by wykonać kolejny skok. Jeśli nie czujesz tej presji – oznacza to że jesteś na złej drodze. By oswoić się z tym uczuciem próbuj przełamywać się wszędzie gdzie to tylko możliwe próbując nowych rzeczy. Prowokuj nietypowe sytuacje. Wyeliminuj wszelkie wymówki ze swojego słownika. Przestań mielić w kółko te same schematy. Odmawiaj sobie tego do czego przywykłeś, poświęć swoje nawyki na ołtarzu swojej własnej wielkości.
Smith pisze że zmiana życia pociąga za sobą zmianę środowiska. Jeśli masz wokół siebie ludzi którzy ciągną Cię do przodu to jesteś szczęściarzem. Znacznie częściej ludzie otaczają się kimś na podobnym poziomie tolerancji na wyzwania, więc może pojawić się taki problem jeśli nagle zmienisz swoje życie. Nie chcę przez to napisać że zostawisz kogoś „w tyle”. Może jednak się okazać, że będziesz miał inne potrzeby, których ludzie naokoło ciebie nie będą rozumieć. To jest właśnie naturalna droga formowania się liderów. Początkowo wydaje się, że nikt nie myśli podobnie do ciebie, ale jest tak tylko dlatego, że nikt o tym nie mówi. Lider to ktoś kto ma odwagę i siłę nazywać rzeczy po imieniu jako pierwszy. Reszta ludzi dopiero po nim zdobywa się na odwagę i dołącza. Wszystko to brzmi trochę pompatycznie, osobiście nie czuję się odpowiednim materiałem na żadnego lidera. Być może po prostu wystarczy zapoczątkowanie jakiejś formy przesunięcia się w krąg ludzi o podobnych zainteresowaniach. Pisze o tym także Altucher, by dbać i aktywnie kreować scenę, czyli krąg ludzi który nas na codzień otacza.
Na tym kończy się właściwa książka the flinch. W pliku jest jeszcze jednak dosyć pokaźny zbiór fragmentów i innych książek. Nie będę tutaj się nimi zajmował. Jeśli któraś z tych książek znajdzie swoje miejsce w mojej kolejce do przeczytania, to będzie opisana osobno.

Uważam, że książka jest warta przeczytania. Nie tylko dlatego, że jest dostępna za darmo. Flinch może być przełomową książką, szczególnie dla ludzi którzy są underachieverami, czyli zazwyczaj wybierają zadania w których czują się bezpiecznie i pewnie, zaprzepaszczając w ten sposób szansę na szybszy rozwój. Myślę że dotyczy to także mnie, dlatego książka tak mocno do mnie trafiła. Według Stevena Kotlera, badacza zjawiska zwanego flow, o którym kiedyś z pewnością napiszę, największą produktywność ludzie osiągają wykonując zadania o trudności powyżej ok 4% swoich umiejętności. Tymczasem ludzie dzielą się na tych, którzy wolą wykonywać zadania o wiele łatwiejsze niż ich umiejętności oraz takich którzy mają nierealistyczne wyobrażenia o swoich możliwościach i porywają się na znacznie trudniejsze zadania. Pierwsza grupa ma problemy z motywacją (zadania są nudne) oraz nie rozwija się (ciągłe powtarzanie tego samego). Druga grupa szybko traci zapał. Flinch jest książką przede wszystkim dla ludzi z pierwszej grupy, którzy potrzebują oswojenia i opanowania strachu przed nowymi wyzwaniami.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s