Kiedy biorę książkę zaraz chce mi się spać

Jak nie spać ucząc się lub jak się uczyć by nie spać. Oraz czego nie powie ci żaden poradnik.

Wiele osób doświadcza tego problemu. Jest wieczór. Po całym dniu pracy, z poczucia obowiązku i wyrzutów sumienia siadamy w końcu do nauki. Niestety oczy same się zamykają na sam widok książki. Po kilku minutach prób uczenia się odpływamy w objęcia Morfeusza. Tymczasem jeśli spróbujemy robić coś co zwykliśmy robić wieczorami okazuje się, że wcale nie jesteśmy tak bardzo śpiący. Dlaczego zatem książka jest taka usypiająca?

Istnieje kilka potencjalnych przyczyn, które zwykle lubią się nawzajem i współwystępują.

1) Zasiadasz do nauki o złej porze

sleepy 9689278_mNaturalnym jest, że po intensywnym dniu trudniej się skupić, a po przespanej nocy twój mózg łatwiej się koncentruje. Spróbuj zatem uczyć się rano. Jeśli wstaniesz kilkanaście minut przed wszystkimi będziesz mieć ciszę, spokój, a do tego świeży umysł. O wiele lepsza opcja niż uczenie się „na śpiocha” wieczorami. Pamiętajmy tylko o tym, że by rano móc się uczyć trzeba być również w miarę wypoczętym, czyli przespać tyle czasu ile potrzebujemy.

2) Masz zły (czytaj nudny) styl uczenia się

Nie ma się co dziwić, że nauka jest nudna, jeśli nie stosujesz podstawowych reguł osiągania celów, lub kierowanych prądów motywacyjnych. (przeczytasz więcej o nich tutaj). Niezależnie od super metod i genialnych programów, każdy człowiek jest inny i dlatego ty musisz mieć swój własny system uczenia się. Zawsze planuj nie tylko czas ale treść sesji. Jeśli jeszcze nie wiesz co będziesz robić podczas nauki to najpewniej w ogóle nie zaczniesz. Na przykład mój system wygląda tak, że mam do powtórzenia 40-50 słówek dziennie. Każde słówko którego jeszcze nie umiem odkładam do powtórki na jutro. Jeśli je umiem, oznaczam i odkładam do powtórki z coraz większym interwałem (opiszę kiedyś ten algorytm szerzej).

Nigdy nie dawaj sobie wmówić, że coś jest zbyt trudne jak na twój poziom. Jeśli masz ochotę posłuchać czegoś po angielsku to słuchaj. Nawet jeśli niewiele z tego rozumiesz to nie jest to czas stracony. Słuchaj czegoś co do czego jesteś pewien że zainteresowałoby cię gdybyś rozumiał wszystko.

Stosuj cele pośrednie i sprawdzaj ich wykonanie (np w tym tygodniu nauczę się 25 nowych słówek oraz powtórzę 200 tych które już znam).

3) Nie masz wystarczającej motywacji

Ludzie często przenoszą centrum swojej motywacji z wewnętrznej (występującej zanim zapiszą się na kurs) na zewnętrzną (występującej gdy to już nauczyciel wymaga od uczniów). Niestety motywacja zewnętrzna jest dużo mniej skuteczna. Dlatego warto zawsze pamiętać o swoim podstawowym celu i dlaczego chcemy go osiągnąć. Cele pośrednie, zadawane przez nauczyciela lub program są bardzo potrzebne i przydatne, ale prawdziwego motywacyjnego kopa daje wizualizacja finiszu, czyli sytuacji w której swobodnie posługujesz się językiem.

Przestań szukać świetnych rad, zacznij działać

Czasami ludzie mówią mi: Twoje rady są bardzo dobre, ale nie mogę się zmusić by je wdrożyć. Tutaj jesteśmy w punkcie w którym poza samym sobą nikt nie jest w stanie ci pomóc. Wyobraź sobie, że oglądasz horror i główny bohater ma za chwilę wejść do pomieszczenia pełnego zombie. Ludzie czasami krzyczą przed telewizorami: Nie wchodź tam! Nie otwieraj tych drzwi! Oczywiście bohater nie jest w stanie ich usłyszeć i krwawa jatka jest nieunikniona. Wyobraź sobie jednak, że jakimś cudem nasz bohater jest w stanie ich usłyszeć, ale stwierdza: „Twoja rada jest bardzo dobra, ale nie mogę się zmusić by ją wdrożyć”. Po czym otwiera drzwi i zostaje zjedzony. Może po prostu tak było w scenariuszu, a może rację miał Patryk z którym jechaliśmy na maraton do Warszawy. Powiedziałem mu, że jego życie może być inspirujące ponieważ robi wiele rzeczy na które niewiele osób jest w stanie się zdobyć. Odpowiedział mi: Trzeba po prostu wstać i zacząć to robić. Tego właśnie nie ma w żadnym poradniku.

Reklamy

Nic nie rozumiem!

Jak zacząć rozumieć po angielsku i przełamać barierę językową i dlaczego właśnie na kursie konwersacyjnym.

Po wykluczeniu czynników niezależnych od uczącego się (np bardzo niewyraźna mowa, zakłócenia zewnętrzne) brak zrozumienia mówionego języka sprowadza się do trzech problem ów:

– Brak znajomości słownictwa

– Nieumiejętność rozróżniania słów występujących w sąsiedztwie innych słów oraz wypowiadanych w naturalnym konwersacyjnym tempie.

– Brak znajomości reguł gramatycznych

Ułożyłem te czynniki w kolejności od najważniejszych do najmniej ważnych, ale także w kolejności naturalnego występowania w procesie uczenia się.

Nie ma mowy o z27639141_s nervousrozumieniu znaczenia gramatycznego jeśli nie zrozumiemy słów oraz nie ma mowy o odróżnieniu poszczególnych słów jeśli nie będziemy znać ich znaczenia.

W takiej też kolejności nasza metoda aplikuje wiedzę kursantom.

Najlepiej rozwijamy te umiejętności które ćwiczymy, dlatego tylko słuchanie może podnieść poziom rozumienia. Przy tym pamiętajmy że inaczej słuchamy podcastu podczas sprzątania, inczej odbieramy żywą osobę, a jeśli jest to nasz kontrahent lub przełożony to już poziom emocji sięga zenitu ponieważ mamy wrażenie, że MUSIMY tą osobę zrozumieć. Niestety duży poziom stresu nie pomaga, a wręcz przeszkadza i dlatego niezbędne jest oswojenie się z rozmową w obcym języku czyli po prostu rozmawianie.


„Confidence doesn’t come out of nowhere. It’s a result of something… hours and days and weeks and years of constant work and dedication” – Roger Staubach

Pewność nie pojawia się znikąd. Jest czegoś rezultatem… godzin, dni, tygodni i lat ciągłej pracy i oddania.


Biorąc powyższe pod uwagę, dwie zasadnicze sprawy są istotne by polepszyć rozumienie:

1) Słuchać,

2) Rozmawiać

Oba te postulaty są zaimplementowane w naszej metodzie. Wraz z podręcznikiem otrzymujemy płytę, którą zalecamy słuchać tak dużo jak to możliwe, a podczas lekcji kursanci są pytani w języku angielskim.

Ponieważ trudno wymagać od początkujących rozumienia normalnej rozmowy, poziom konwersacji na naszych zajęciach jest dopasowany do umiejętności kursantów. Niemniej słuchanie nawet bez rozumienia jest cennym ćwiczeniem, które polecam na każdym poziomie zaawansowania, a które można osiągnąć słuchając podcastów, audycji itp.

Podczas lekcji staram się zapewnić słuchaczom ciągłą praktykę i stopniowe podwyższanie umiejętności językowych. Tempo zadawania pytań (link do wpisie o tempie), nauczanie w grupie oraz brak możliwości zaglądania do książki podczas lekcji mają na celu możliwie najlepszą imitację prawdziwej sytuacji bez udziału paraliżującego stresu.

Mówisz za szybko, niczego nie rozumiem

Dlaczego tak szybko?

Lekcje w naszej szkole są prowadzone w normalnym konwersacyjnym tempie. Czasami pytania które są już dobrze słuchaczom znane zadawane są nawet w szybciej. Jest to zamierzone i to z kilku powodów:

speed– Po pierwsze pozwala na zapoznanie się z tym jak słowa brzmią wewnątrz zdania. Na przykład w sytuacji gdy głoski powtarzają się z sąsiadującymi słowami.

– Po drugie ćwiczy rozumienie całych fraz, zamiast pojedynczych słów. Jest to sposób maksymalnie zbliżony do tego jak rozumiemy nasz język ojczysty.

– Po trzecie wymaga koncentracji i skupianiu się na kluczowych fragmentach zdania. Na początku nauki danego słowa kluczowym fragmentem w zdaniu jest właśnie to słowo, ale w późniejszych etapach sytuacja powinna wrócić do naturalnego porządku, czyli rozróżniania rejestru, intonacji, kluczowych słów ze względu na znaczenie.

– Po czwarte szybkie zadawanie pytań w naturalny sposób nadaje presję na szybką odpowiedź, zmuszając słuchacza do szybszych reakcji i odpowiadania automatycznego, tak jak się to dzieje w ojczystym języku.

– Po piąte dzięki szybkiemu tempu mówienia cała lekcja staje się szybsza, bardziej interesująca, odstępy pomiędzy pytaniami poszczególnych słuchaczy są krótsze, każdy słuchacz dostaje większą ilość pytań.

Ojej, to nie dla mnie!

Ważne by nie zniechęcać się słysząc pytanie z którego niewiele się rozumie. To jest normalne w procesie uczenia się. Czasami ludziom trudno przyzwyczaić się do sytuacji dwuznaczności, a w zetknięciu z obcym językiem takich sytuacji będziemy mieć mnóstwo więc ważne jest by już podczas lekcji oswajać się z nimi i uczyć się zadawać w obcym języku pytania precyzujące. Prośba o przetłumaczenie na język ojczysty jest oczywiście spełniana, ale traktujemy to jako ostateczność.

A jednak się kręci

Z tych wszystkich powodów przekonujemy naszych słuchaczy do szybkiego konwersacyjnego tempa i z dumą obserwujemy jak z początkowego przerażenia i nieśmiałości reakcje przechodzą w pewne i równe szybkie odpowiedzi. Szczególnie wyraźnie to widać w przypadku osób, które trafiają do nas z innych szkół, gdzie zasób wiedzy leksykalno-gramatycznej odpowiada poziomowi grupy, ale tempo rozumienia i mówienia jest na pierwszych lekcjach poza zasięgiem nowego słuchacza.

Za dużo tego na raz

Czyli jak radzić sobie z uczuciem przytłoczenia, zapanować nad ogromnym materiałem języka obcego oraz uczyć się z przyjemnością.

Po ukończeniu maratonu w Warszawie przypominaliśmy sobie z Mariolą jaki respekt jeszcze niedawno wzbudzało w nas to wyzwanie.

Przygotowując się do tego biegu, zdecydowałem wdrożyć znaleziony w internecie program treningowy. Ku mojemu zdziwieniu żadna z wielu sesji treningowych nie zbliżała się nawet długością do 42km. Podobnie jest z nauką języków, która także jest długodystansowym wysiłkiem. Skoro mamy się nauczyć 10 000 słów, to nie ma szans by powtórzyć je wszystkie jednego dnia. Podobnie jak z treningiem do maratonu potrzebujemy programu treningowego, który doprowadzi nas do celu przy pomocy małych kroczków.

Person under crumpled pile of papers with hand holding a help signZaufaj procesowi.

Program, metoda, nawyki uczącego się, kryteria ocen to części procesu. Decydując się na naukę w szkole językowej dużą część decyzji odnośnie tego systemu, oraz jego realizacji powierzamy metodzie i nauczycielom. Jednak dwie godziny tygodniowo to stanowczo za mało. Szkoła lub nauczyciel zazwyczaj próbuje dostarczyć pomysłów na to jak zorganizować sobie resztę procesu. Może być to: powtarzanie słówek, słuchanie, czytanie, zmiana języka menu w telefonie, itp. Ostateczny kształt procesu zależy od indywidualnych preferencji i możliwości słuchacza (np. Ktoś kto dużo jeździ samochodem może zwiększyć ekspozycję na język słuchając materiałów lub podcastów podczas podróży). Raz ustanowiony przez nas system może i powinien być modyfikowany do zmieniającej się sytuacji osobistej, zawodowej, postępów w nauce, zainteresowań itp.

Należy przy tym cały czas pamiętać że nawyki, upór i drobne kroki są o wiele ważniejsze niż entuzjastyczne zrywy, intensywne sesje treningowe (chociaż jeśli takie się pojawiają, to oczywiście należy to wykorzystać).

Drobne kroczki, regularne sesje nauki, nawyki, to wszystko brzmi dosyć nudno, ale nie musi takie być. Wręcz przeciwnie, przy odrobinie wysiłku włożonego w świadome kreowanie procesu, może on stać się codzienną przyjemną chwilą oderwania się od rutyny codzienności. Istnieje mnóstwo badań i teorii motywacji, sposobów motywowania, teorii celów itp. Dla mnie najbardziej przydatna i najbardziej dopasowana do realiów nauki języków obcych jest teoria kierowanych prądów motywacyjnych (Directed Motivational Currents) autorstwa Zoltana Dörnyei. Według niego, istnieją cztery główne cechy procesu, które decydują o jego atrakcyjności i skuteczności. Cechy te to:

  1. parametry generujące

  2. orientacja na wizje

  3. ułatwiająca struktura

  4. pozytywne emocje

1. Parametry generujące to okoliczności wystąpienia sesji. Planując nawyk uczenia się musimy mieć pewność, że w danym czasie będziemy mieli do dyspozycji wszystko co będzie nam potrzebne. Przykładowe parametry generujące to:

– książka pod ręką

– wolny czas

– energia (nie zostawiamy nauki na koniec dnia)

– komputer, jeśli uczymy się za jego pomocą

– warunki ułatwiające skupienie się

madden156.9610

Ty i Twoje zadanie. Po której stronie wolisz być?

2. Orientacja na wizje to wyraźnie określony cel i jasno określone kryteria. Teoria celów dokładnie mówi nam jakie cechy powinny one mieć by być skuteczne (np. SMART). Ja tworząc cel posługuję się kryteriami, które ułożyłem sobie w akronim mojego imienia. Cel powinien dla mnie być: Mierzalny, Atrakcyjny, Realistyczny, Czasowy, Istotny, Namacalny. Jeśli dany cel spełnia te kryteria to nie mam żadnych wątpliwości że tego właśnie chcę i do tego dążę. Przykładowo nauka języków może być:

Mierzalna – śledzenie ilości nauczonych słówek, testowanie się, określenie poziomu umiejętności do jakiego chcemy dojść.

Atrakcyjna – znajomość języka obcego zapewni ci wyższy status społeczny, być może materialny, pozwoli ci szybciej odnajdywać informacje.

Realistyczna – każdy może nauczyć się języka. Nie ma ograniczeń wiekowych, ilościowych itp. Z drugiej strony nie polecam porywanie się na kursy w stylu „płynny angielski w dwa miesiące”.

Czasowa – niezbędne jest wyznaczenie sobie terminu w którym zamierzamy osiągnąć cel.

Istotna – nauczenie się tego konkretnego języka jest wysoko w twojej hierarchii celów.

Namacalna – ważne by cel nie odstępował od całościowej wizji siebie w dłuższym okresie czasu, nie kłócił się z tym co robisz teraz i planujesz robić w przyszłości.

3. Kiedy już wiemy jak skłonić się do działania i mamy cały czas na uwadze wizję naszego celu, czas na właściwe projektowanie ułatwiającej struktury,. Większość ludzi popełnia podstawowy błąd pozostawiając ostateczne decyzje na ostatnią chwilę. Bardzo trudno jest usiąść do nauki skoro nie wiem jeszcze co zamierzam osiągnąć, jak długo i co zamierzam dzisiaj robić. Bez tych informacji bardzo łatwo będzie się zdekoncentrować i utracić skupienie. Na tym właśnie polega ułatwiająca struktura. Struktura którą ty sam powinieneś stworzyć (czasami przy pomocy nauczycieli). Stwórz sobie (koniecznie na piśmie) zarys rutyny uczenia się. Przykładowo:

poniedziałek – lekcja w Positive Energy

wtorek – powtórzenie 20 słówek + nauka nowych – 15 minut

środa – lekcja w Positive Energy

czwartek – słuchanie angielskiego podcastu w drodze do pracy – około 30 minut.

piątek – powtórzenie 20 słówek + nauka nowych – 15 minut

sobota – słuchanie angielskiego podcastu podczas mycia i sprzątania samochodu

niedziela – obejrzenie angielskiego filmu bez lektora i napisów.

rosieTaki plan nauki daje nam poczucie kontroli nad całym procesem, jasno wyraża czego i kiedy od siebie wymagamy oraz wiemy wyraźnie kiedy chcemy zacząć a kiedy skończyć daną aktywność. Na tym polega struktura ułatwiająca.

4. Pozytywne emocje to bardzo ważny element każdej nauki, którego próżno szukać w większości metod i programów. Często dorośli wyrażają pogląd że dzieci uczą się szybciej. Jako rodzic dwójki maluchów oraz nauczyciel osób dorosłych muszę stwierdzić, że małe dzieci (te rzekomo uczące się najszybciej) nie uczą się wcale według dorosłej miary. Dzieciom pozostają w głowach informacje które ich bawią i interesują. Jako niedawni przybysze na tą planetę, dzieci dziwi i interesuje naturalnie więcej niż nas, dorosłych. To między innymi dlatego uczą się więcej. Ten proces można odtworzyć tym samym czyniąc go bardziej atrakcyjnym. Przede wszystkim pod żadnym pozorem nie należy go sobie obrzydzać. Ludzie bardzo szybko i łatwo wpadają na dobrze sobie znane i przetarte szlaki relacji „ja kontra edukacja” znane ze szkół publicznych. Nauczyciel, książka i uczenie się według tej nomenklatury to wróg numer jeden. Tymczasem wcale tak być nie musi jeśli tylko uda nam się rzeczywiście zainteresować tym co chcemy poznać. Każdy język to okno na świat widziany zupełnie innymi oczyma. Postaraj się to znaleźć. Najlepiej do nauki wybierać materiały które interesują cię także w rodzimym języku. Jakkolwiek jest to trudniejsze dla początkujących, akurat jeśli chodzi o język angielski to ogrom darmowych materiałów o wszelkiej tematyce i stopniu trudności sprawia, że możemy zacząć to robić relatywnie wcześniej niż w przypadku innych języków obcych.

Po co to wszystko?

Przedstawiony wyżej sposób tworzenia swojego własnego, indywidualnego programu nauki powoduje między innymi to że:

– Tworząc ten proces będziemy czuli się jego właścicielami i będziemy za niego odpowiedzialni (w odróżnieniu od tradycyjnego podejścia gdzie to nauczyciel jest właścicielem i osobą odpowiedzialną za edukację)

– Będziemy lepiej rozumieć cel dla którego robimy poszczególne rzeczy. W razie wątpliwości możemy dowolnie modyfikować scenariusz lub nawet same cele.

– Trudniej znaleźć wymówkę.

– W przypadkach kiedy znowu poczujemy się przytłoczeni ogromem materiału do opanowania wystarczy sobie przypomnieć, że owszem w całości materiał jest imponujący, ale dzisiaj mam do zrobienia tylko to co mam zapisane w swoim planie – coś wykonalnego, realnego i przybliżającego mnie do celu – coś łatwego!