Diagram zastosowania czasów.

Dzisiaj prezentuję wam diagram własnego pomysłu (pomimo usilnego szukania w internecie nie zdołałem znaleźć niczego podobnego), który pokazuje w jaki sposób najlepiej, według mnie, wybrać zastosowanie czasów teraźniejszych i przeszłych.

Zanim zaczniesz go używać, proszę miej na uwadze, że diagram ten nie pretenduje do miana uniwersalnego i niezawodnego sposobu na wybór czasów gramatycznych. Jest to raczej kolejne zestawienie najbardziej popularnych czasów wraz z komentarzem dotyczącym ich zastosowania.

Niewielka ilość miejsca w komórkach diagramu uniemożliwia szersze wytłumaczenie poszczególnych pozycji. Uznałem, że w tym przypadku prostota jest ważniejsza od wyczerpujących objaśnień. Dlatego też diagram ten może bardziej przysłużyć się nauczycielom wyjaśniającym używanie czasów niż uczniom. Podczas prezentowania tego diagramu na moich lekcjach słuchacze zazwyczaj na początku mają problemy z interpretacją poszczególnych kroków (np. czy zdanie „Ona nigdy nie widziała morza” ma związek z teraźniejszością?). Dopiero po wielokrotnym przebrnięciu przez kontrowersyjne oraz przez proste przykłady nabywają wprawy i są w stanie poprawnie interpretować zdania.

zast. czasów

Najczęstszym pytaniem i największym zarzutem wobec takiego nauczania czasów gramatycznych jest to, że nikt nie będzie nosił takiego diagramu ze sobą, a już na pewno nie będzie w stanie go użyć podczas normalnej, żywej konwersacji. Moją odpowiedzią na to jest to, że zarzut jest w pełni uzasadniony. Nie polecam chodzenia z nim po ulicach Londynu. Sam stosuje metodę komunikacyjną i stawiam na praktykę bardziej niż na teorię. Jednak jak wiemy istnieją różne typy uczenia się. Jedni nawet nie chcą patrzeć na taki diagram (mówią, że kręci im się w głowie na sam widok), ale za to intuicyjnie są w stanie zastosować czas gramatyczny. Inni czują się zagubieni wśród niejednoznacznych reguł gramatyki angielskich czasów i takie usystematyzowanie pomaga im zrozumieć ich zawiłości. Tego typu słuchacze brną na początku przez taki diagram bardzo powoli i mozolnie, potem coraz szybciej, potem coraz mniej w niego patrzą. Służy on tylko jako kółeczka treningowe przy małym dziecięcym rowerku, które w niedługim czasie będą mogli odkręcić i cieszyć się z jazdy.

Jeśli ktoś ma jakiekolwiek uwagi na jego temat to proszę o podzielenie się nimi w komentarzach. Być może razem uda nam się go ulepszyć i rozszerzyć tak by obejmował także inne konstrukcje oprócz czasów podstawowych. Chętnie też odpowiem na wszelkie pytania.

Uczę się i uczę. Nic mi to nie daje.

Często uczący się mają wrażenie że ciągle niczego nie umieją i nie potrafią nadążyć za nauczycielem i grupą. Co więcej, często mamy wrażenie, że ile wysiłku byśmy nie wkładali w naukę, nasz postęp z językiem nie chce ruszyć z miejsca.

book-15584_1280

Badania procesu uczenia się potwierdzają, że postęp nie jest liniowy. Często krzywa uczenia się jest przedstawiana w ten sposób:

Alanf777_Lcd_fig02

Jednak jest to przedstawienie średniej, a nie jednostkowych przypadków. Patrząc na powyższy wykres, można dojść do wniosku, że każda sesja powinna przynieść pewien postęp (nie powinniśmy się tymczasem przejmować tym, że postęp ten jest coraz mniejszy).

W rzeczywistości krzywa uczenia się dla indywidualnych przypadków wygląda mniej więcej tak:

Alanf777_Lcd_fig01

Jak widzimy, uczenie się wcale nie przebiega liniowo, ale skokowo, w dodatku z możliwymi regresami w trakcie procesu. Regresy i okresy stagnacji występują u każdego uczącego się człowieka i są naturalne. Powody ich wystąpień są różne, najczęściej są to: rutyna w uczeniu się, brak informacji zwrotnej oraz brak jasnych celów. Zauważono że właśnie świadome eliminowanie tych cech wyróżnia ekspertów od ludzi, którzy satysfakcjonują się stanem osiągniętym w pierwszym – żywiołowym okresie uczenia się.

Z powyższych wykresów (oraz z moich doświadczeń) można wyciągnąć jeszcze jedną bardzo ciekawą konkluzję. Kiedy po raz pierwszy zdałem sobie z tego sprawę, wydawało mi się, że dokonałem odkrywczej obserwacji, ale potem zdałem sobie sprawę, że mam do czynienia ze zjawiskiem dobrze znanym i opisanym w ekonomii – mianowicie użytecznością krańcową. Użyteczność krańcowa – w wielkim skrócie – polega na tym, że nie każde pozornie identyczne dobro ma różną wartość dla konkretnych ludzi. Jeśli np. jesteś bardzo spragniony to pierwsza butelka wody ma o wiele większą wartość niż druga i następne. W nauce języka to zjawisko jest potęgowane przez zasadę Pareto: 80/20, mówiącą, że zwykle 20% wysiłków odpowiada za 80% wyników. Jeśli bowiem przyjmiemy, że 20% słówek odpowiada za 80% komunikacji (co oczywiście bardzo trudno obliczyć, niemniej próby takie podjęto i to się mniej więcej sprawdza) To w pierwszym okresie nauki (o ile uczymy się rozsądnie) uczymy się właśnie pierwszych 20% najczęściej używanych słów. Nauka wydaje się prosta i jest bardzo motywująca, ponieważ postępy są bardzo szybkie. Jednak im więcej się uczymy tym więcej napotykamy słówek, które są rzadko używane i trudno przyswajalne. Jeśli do tego dodać efekt stagnacji mamy właśnie motywacyjną ścianę, którą nagminnie obserwuję na lekcjach.

Alan3

Ile potrzebujesz słów by zrozumieć dany procent przekazu.

Na szczęście nie musi tak być. Są sposoby na to by złagodzić i ograniczyć okresy stagnacji i regresów. Najbardziej skuteczne to walka z czynnikami, które już wymieniłem wcześniej: rutyna w uczeniu się, brak informacji zwrotnej oraz brak jasnych celów. Inne wymagają celowego uruchomienia strumienia motywacyjnego (Directed Motivational Current) co staramy się robić na naszych lekcjach, ale to już inny temat…

Chodzę na angielski, ale niczego nie robię w domu

Jak zmotywować się do pracy w domu

Czasami po prostu nie mamy czasu na naukę w domu i to jest zrozumiałe. Aczkolwiek jeśli chcesz się nauczyć to powinieneś wygospodarować codziennie 15-20 minut. Najlepszym sposobem jest wstanie 20 minut wcześniej i kiedy jeszcze wszyscy śpią mieć te kilkanaście minut dla języka. Dla niektórych to jest jedyny sposób by mieć pewność, że w danym dniu zajrzy do nauki, ponieważ potem podczas dnia dzieje się wiele rzeczy nieprzewidzianych i nagłych i nie jesteśmy często w stanie zagwarantować, że będziemy mogli poświęcić ten czas w trakcie dnia, nie mówiąc już o wieczorze, kiedy jesteśmy zmęczeni.

Ucząc się tylko dwie godziny tygodniowo na zajęciach, wydłużasz proces całej nauki i możesz wpaść w pułapkę gonienia własnego ogona, czyli zdążysz zapomnieć jedną rzecz zanim nauczysz się kolejnej, a zrozumienie całego systemu angielskich czasów w ten sposób jest niemożliwe.

pencils photo_48320_20151105

Photo courtesy of and copyright Free Free Range Stock, http://www.freerangestock.com

Czasami ludzie po prostu stwierdzają, że „się nie da” znaleźć 15 minut dziennie. Ich życie jest tak i

ntensywne i każdy dzień tak wypełniony obowiązkami absolutnie ważniejszymi od nauki obcego języka, że nie dadzą rady i koniec. Dla takich osób mam tylko jedną radę: popracować nad priorytetami i organizacją swego czasu.

 

Każdy chcący uczyć się języka powinien poszukać motywacji w sobie. Pomyśl po co Ci jest znajomość języka i postaraj się ukierunkować się na najbardziej dla ciebie przydatne rzeczy. Nie warto uczyć się rzeczy, których i tak nigdy nie użyjemy.

  1. Nagradzaj się za systematyczność (w tym tygodniu uczę się codziennie a w piątek idę do kina).

  2. Wyznaczaj sobie jasne i osiągalne cele (np. „dzisiaj uczę się odmiany czasownika być” lub „dzisiaj powtarzam ostatnią lekcję”).

  1. Staraj się szukać praktycznego zastosowania do tego czego się aktualnie uczysz. Staraj się zawsze uczyć w kontekście, zastanawiaj się w jakich sytuacjach będziesz mógł użyć uczonych słów.

  1. Słuchaj obcego języka od pierwszych dni nauki. To jest bardzo ważne. Nawet jeśli niczego nie rozumiesz – słuchaj języka przy każdej okazji.

Pamiętaj zawsze o tym, że nauka ma przebieg skokowy. Nawet jeśli wydaje ci się, że długo nie robisz żadnych postępów, to twoja praca zawsze zbliża cię do pokonania kolejnego etapu w procesie nauki języka.

To jest dla mnie za trudne!

To jest dla mnie za trudne.

Nigdy tego nie zrozumiem.

Może po prostu przejdźmy dalej.

Wszystko mi się myli.

Ja nie dam rady bo nigdy się nie uczyłem angielskiego.

Już tyle lat się uczę tego angielskiego i nic.

To tylko niektóre przykłady ograniczających wierzeń. Trochę tak jakbyśmy jadąc rowerem próbowali sobie włożyć kij w szprychy ponieważ akurat trzeba popedałować trochę pod górkę. Oczywiście jest to pewien sposób na to by pozbyć się uciążliwego obowiązku. Dobra wymówka pozwala nam spać spokojniej i odłożyć naukę na potem, czyli nigdy.

Nauka obcego języka wydaje się trudna, ponieważ wchodzimy w zupełnie inny świat. Musimy nauczyć się nie tylko go rozumieć, ale także formułować myśli według zasad obcej gramatyki, konwencji i zwyczajów. Dlatego niektórymi sprawami najlepiej się na danym etapie nie przejmować. Niczym budowanie domu należy zacząć od kopania dołów, tak naukę języka zaczynamy od rzeczy, które w niczym nie przypominają naturalnego mówienia. Całość będzie widoczna i zrozumiała dopiero po uchwyceniu poszczególnych elementów, których miejsce i znaczenie w całości na początku nie jest jasne.

9739387_ml_trudna_sprawaZrozumienie jest absolutnie konieczne w nauce, inaczej uczylibyśmy się wszystkiego na pamięć. Jednak tak jak dziecku każemy niektóre rzeczy przyjąć ad hoc, wiedząc, że musi się stosować do pewnych reguł zanim będzie w stanie je zrozumieć, tak ucząc się języka musimy przyjąć pewne fakty zanim będziemy w stanie je zrozumieć.

Jak sobie z tym radzić? Spokojnie. Nawet jeśli powiesz coś źle na lekcji, albo gdy nie zrozumiesz pytania nauczyciela, lub gdy wydaje ci się, że dzisiaj wszyscy są lepsi od ciebie i rozumieją pytania, a ty nie. To wszystko są tymczasowe wrażenia i o ile będziesz pracować, i będziesz obecny(a) na lekcjach to wszystko będzie dobrze i prędzej czy później wskoczysz na wyższy etap (ponieważ nauka języków jest procesem w którym dodajemy codziennie po jednej cegiełce, ale możemy skorzystać dopiero z gotowych ścian – czyli jest to proces w który wkład jest liniowy, ale postępy skokowe).

Zamiast więc tracić energię na narzekanie i dodatkowo utrudniać sobie zadanie, myśl pozytywnie, często rób przegląd własnych umiejętności i zawsze staraj się być świadomy tego gdzie należałoby włożyć wysiłek, by osiągnąć możliwie duży postęp. Z drugiej strony nie można popadać w pułapkę perfekcjonizmu, który równie skutecznie blokuje mówienie jak całkowity brak znajomości języka, ale o tym już w osobnym wpisie.

Muszę mieć materiał przed oczami!

Podczas nauki metodą bezpośrednią obowiązuje zakaz zaglądania do materiałów pisanych. Wynika to z głębszego założenia, że lekcja ma na tyle na ile to możliwe imitować rzeczywistą sytuację komunikacyjną, co spełnia szereg funkcji:

– oswaja i uczy radzić sobie z niejednoznacznością – Kiedy uczysz się języka na początku wiele frustracji budzi brak zdolności rozumienia. Masz nadzieje, że wraz z poznawaniem języka to uczucie zniknie. Niestety tak się nie dzieje. Przygotuj się, że to uczucie będzie pojawiać się aż do momentu w którym ono zwycięży i przestaniesz się uczyć lub do końca twojego życia.

W sytuacji gdy masz otwarty podręcznik czy swoją ściągawkę, to w przypadku braku zrozumienia po prostu spoglądasz w dół. Jednak gdy nie możesz tej książki otworzyć, musisz nauczyć się radzić i wypracować pewne strategie, które są niezbędne w komunikowaniu się w obcym języku. Najprostszą z nich jest automatyczne pytanie „please repeat the question”, lub „I don’t understand the word sophisticated” itp. Proces ten, przez lingwistów zwany negocjacją znaczenia jest bardzo ważny i jeśli masz zamiar używać obcego języka to musisz być w tym mistrzem. Nie ma lepszej okazji do trenowania takich sytuacji jak nasza lekcja. Uważam że rozumienie obcego języka bez tych strategii jest co najmniej utrudnione.

uczy radzić sobie gdy jest się zdanym na własne siły. Nawet jeśli czasami jest z nami ktoś, na kogo językową pomoc możemy liczyć to konieczność interwencji takiej osoby jest odbieramy jako osobistą porażkę.

Uczy szybkiej reakcji na pytanie. Brak możliwości skorzystania z pomocy to brak dodatkowego czasu, w jakim możemy się „w myślach” przygotować na odpowiedź. Przygotowanie to zwykle oznacza szybkie tłumaczenie pytania na język ojczysty, ułożenie odpowiedzi, oraz powrotne tłumaczenie na język obcy. Taka naprędce sklecona ekwilibrystyka mentalna zazwyczaj kończy się porażką językową. Dlaczego? Ponieważ jest to coś na zasadzie zabawy w głuchy telefon z samym sobą, i to w dodatku w obcym języku. Jedyną dobrą drogą odpowiedzi na pytanie jest natychmiastowe jej rozpoczęcie w obcym języku, bez analizy i rozkładania pytania na czynniki pierwsze. Czy jeżdżąc na rowerze lub pływając zastawiasz się nad każdym swoim następnym ruchem? Nie? Ponieważ gdybyś spróbował, prawdopodobnie przewróciłbyś się lub utonął.

Mobilizuje do nauki słówek. Świadomość, że na lekcji nie można zaglądać w książkę sprawia, że słuchacze chcący uniknąć sytuacji w której nie są w stanie odpowiedzieć na pytanie, bardziej prawdopodobnie zajrzą do książki w domach. Są to obserwacje poparte naszym doświadczeniem na lekcjach. Z drugiej strony lektor na naszych lekcjach stara się nie przedłużać momentów ciszy i stosuje techniki „wyciągania” słówek ze słuchacza aż do ostatecznego przetłumaczenia słówka na język polski.

Pozwala aktywizować się innym słuchaczom i podczas odpowiedzi innych słuchaczy – sytuacja nie do osiągnięcia jeśli pozwolimy zaglądać do książek z dwóch powodów: Po pierwsze nieznane słówko jest zbyt szybko podejrzane w książce, a po drugie zwykle nie odpowiadający słuchacze zagłębiają się w lekturę książki i tracą zainteresowanie tym co dzieje się na lekcji.

Jak w takim razie radzić sobie na lekcjach?

Podstawową sprawą jest poczucie luzu i bezpieczeństwa,12723111_speaking które możemy sobie zapewnić zaglądając do materiałów przed lekcją. Oczywiście nie chodzi tutaj o nauczenie się lekcji przed lekcją, ale samo przeczytanie (może nawet dwukrotne) pomoże w znaczny sposób przyswoić to co na lekcji będzie prezentowane. Zatem zawsze zalecam by w domu przejrzeć nie tyko to co było, ale wybiec trochę do przodu. Na lekcjach jeszcze nigdy się nie pomyliłem i jestem w stanie bez problemu wskazać osoby które do tego zalecenia się stosują. Nie tylko odpowiadają pewniej, ale również dłużej pamiętają słówka, ponieważ są zawsze o jedną powtórkę do przodu. Niestety oznacza to uczenie się w domu. Jeśli więc ktoś miał nadzieję, że nauczy się języka przychodząc na lekcję dwa razy w tygodniu, to niestety muszę go rozczarować. Praca w domu jest niezbędna. Dlatego jeśli uważasz, że jesteś wzrokowcem i musisz zobaczyć by zapamiętać, to ja mówię, że nie ma problemu. Oczywiście możesz patrzeć w tekst , ale w domu. Na lekcji nie udajemy, że rozmawiamy, tylko rozmawiamy, a kiedy ludzie rozmawiają to nie patrzą w kartki ani książki.

Reasumując nie neguję wcale stwierdzenia (chociaż sam w nie nie wierzę), że szybciej się uczysz spoglądając w tekst podczas ćwiczeń. Neguję jedynie sens takiego postępowania na lekcji metodą komunikacyjną. Polecam ucząc się w domu szukać swoich metod i eksperymentować.

Czy to jest na pewno najlepsza metoda?

Komu zaufać, jak się uczyć, gdzie się udać, czyli osiołkowi w żłoby dano…

Niestety nie mam jasnej odpowiedzi na to pytanie. Wiele zależy od słuchacza, jego predyspozycji i nastawienia. Bardzo dużo także zależy od samej implementacji metody. Na przykład znam szkoły które uczą metodą komunikacyjną i pozwalają by słuchacze zaglądali do podręczników podczas sesji pytań. Przy zachowaniu wszystkich innych parametrów metody, to jedno uchybienie stawia pod znakiem zapytania cały sens podejścia komunikacyjnego. Z żywiołowych i spontanicznych reakcji, lekcja zmienia się w ustne ćwiczenia gramatyczne, znane ze szkolnych ławek.

To pytanie zatem jest niekompletne. Należałoby zadać kilka pytań:

– Czy ta metoda jest najlepsza dla mnie?

– Czy miejsce w którym się uczę stosuje tą metodę zgodnie z jej założeniami?

– Czy lektor z którym mam zajęcia jest rzeczywiście taki dobry?

Prawie na pewno nie uda nam się odpowiedzieć na te pytania precyzyjnie, ale nie oznacza to, że mamy nie próbować. Byle nie za długo.

Woman - to be or not to be? Hesitation poster.Wiele godzin zostało zmarnowanych na wybór metody, szkoły, lektora. Wiele godzin, które poświęcone nauce przyniosłyby dużo rezultatów. Z drugiej strony kiepska, źle dobrana metoda lub beznadziejny lektor również może spowodować duże straty czasu. Rozwiązaniem tutaj jest złoty środek, czyli zamiast szukać najlepszej metody, szkoły i lektora, powinniśmy znaleźć dobrą metodę, szkołę i lektora. Reszta leży w rękach uczącego się ponieważ nawet najlepsza metoda nie jest w stanie skopiować wiedzy do naszej głowy (jeszcze, ale pracujemy nad tym).

Najskuteczniejszą metodą na świecie jest zabranie się do roboty i działanie. Znam ludzi, którzy czytali słowniki języka angielskiego (moim zdaniem najgorszy z możliwych sposób), by potem popisywać się znajomością wyrazów, o jakich przeciętny Anglik nie słyszał i nie usłyszy. Włożyli w naukę prawdopodobnie 300% czasu, jaki byłby potrzebny przy tradycyjnym uczeniu się, nie mówiąc już o uczeniu się nowoczesnym. Jednak działali i dopięli swego. Gdyby zastanawiali się czy to jest na pewno najlepsza metoda, wielu z nich zastanawiałoby się pewnie do dzisiaj, ale wyłącznie po polsku.

Jeśli więc zastanawiasz się nad tym dłużej niż jeden dzień to tracisz czas. Zrób sobie herbatę, usiądź w ciszy i spokoju w kuchni i poświęć tym rozważaniom tyle czasu ile uważasz za słuszne, ale zamknij ten etap raz na zawsze i bierz się do działania!

Nie uczę sie bo nie wiem od czego zacząć

Od czego zacząć naukę, jak się uczyć by się uczyć chciało.

Pewnie spodziewacie się jakiś zaawansowanych lingwistycznych porad w stylu zacznij od odmiany czasownika być. Jednak nic takiego nie napiszę ponieważ każdy jest na innym stopniu rozwoju i innym etapie nauki języka. Do tego wszystkiego każdy ma swoje własne preferencje dotyczące uczenia się, możliwości czasowe i motywację. Jest tylko jedna rzecz wspólna, dotycząca każdego człowieka przed którym stoi zadanie, a bez której nic jeszcze nie zostało zrobione. Tą rzeczą jest działanie. Jeśli jesteś w stanie działać, pchnąć się do przodu, zrobić pierwszy krok i kontynuować podróż bez względu na wszystko, osiągniesz swój cel. Brazylijskie przysłowie mówi: Tam gdzie jest działanie nie ma porażek, są tylko lekcje i zwycięstwa. Porażką jest tylko brak działania. Jeśli chcesz coś osiągnąć możesz i powinieneś już dzisiaj zrobić pierwszy krok. Nawet jeśli będzie to krok w złą stronę to dzięki temu dowiesz się tego i jutro już go zrobisz w dobrą stronę.

Niektórym ludziom to wystarcza. Pozytywna energia pcha ich tak mocno do działania, że napędzają się sami aż do osiągnięcia celu. To są ludzie zorientowani na proces. Dla innych wszystkie projekty przewyższające stopniem skomplikowania ugotowanie bigosu wymagają planu, a plan jest jak dowódca na wojnie – lepszy jakiś niż żaden. To są ludzie zorientowani na plan.

Pamiętajmy jednak, że tworzenie planu nie może przerosnąć praco i czasochłonnością samego projektu. Perfekcjonizm w planowaniu jest bardzo często powodem wiecznego odwlekania całego zadania.

33457613_s prepare failure

Rozplanowane pomysły czasami kończą się niepowodzeniem Pomysły bez planu czasami się udają. Pomysły bez działania na zawsze pozostaną mrzonkami.

 To w zasadzie mógłby być koniec tego postu. Jeśli zaczniesz działać już wygrałeś. Jeśli nie możesz działać ponieważ nie wiesz od czego zacząć – zacznij od celu.

Niektórzy wątpią czy są dostatecznie kompetentni by planować swoją własną naukę. Może powinien to za nich zrobić ktoś z wykształceniem, może potrzebują metodysty-nauczyciela? Być może. Jednak nawet najlepszy metodolog nie ma wglądu w wasze nawyki, preferencje i możliwości. Dlatego to jednak ty jesteś najbardziej kompetentną osobą by ułożyć plan swojego uczenia się.

Inni moi uczniowie często mówią, że nie potrafią sami zmotywować się do nauki i dlatego potrzebują „bata”. Ktoś mi wręcz powiedział: „Nie mogę się zebrać do nauki, weź mnie dzisiaj przecioraj, żebym zobaczył jak niewiele umiem”. Taki masochizm jest efektem postrzegania siebie jako dwóch odrębnych części. Jedna z nich jest rozsądna i „chcąca”, ale druga jest gnuśna i najchętniej leżałaby cały dzień. Te dwie części spiskują przeciwko sobie i szukają sojuszników w walce ze swoim wewnętrznym przeciwnikiem. Tym sojusznikiem miałby być właśnie srogi nauczyciel – bezlitosny sadysta, który jest w stanie wygrać bitwę o czas ucznia. Jeśli należysz do tego typu osób musisz pogodzić się z samym sobą i przekonać tą leniwą cząstkę siebie, że nauka jest przyjemna i można czerpać z niej przyjemność. Nie próbuj przekonywać się, że uczenie się jest słuszne, potrzebne, przydatne, ważne itp. To wszystko już wiesz. Musisz metodą prób i błędów znaleźć taki sposób uczenia się który cię autentycznie wciągnie i zainteresuje. Działaj!